„Jak przestać marnować swój potencjał? Po co się uczyć, skoro mamy internet i AI?” Brzmią jak pytania, które coraz częściej zadają sobie uczniowie i studenci. Tymczasem to tytuł rozmowy Patrycjusza Wyżgi z Tomaszem Rożkiem.
Można więc oczekiwać kolejnej dyskusji o funkcji szkoły w świecie powszechnego dostępu do informacji i o miejscu technologii w edukacji. Rozmowa prowadzi jednak do pytań bardziej fundamentalnych: kim ma być człowiek, który kończy edukację, i jak przygotować go do życia w świecie, w którym AI już wpływa na jego wybory, dostęp do informacji oraz sposób postrzegania rzeczywistości?
Najpierw filozofia, później narzędzia
W prywatnej korespondencji prof. Maciej Sysło podzielił się ze mną refleksją, która pozwoliła mi spojrzeć na ten problem z jeszcze innej strony:
„Wiesz, od jakiegoś czasu, ale bez jakiegokolwiek kontaktu z AI, gdy uczę lub tylko mówię o technologii w nauczaniu, to tytuł wystąpienia zaczyna się od «Filozofia i kultura…» i tłumaczę, że «filozofia» oznacza, co autor miał na myśli, tworząc jakiś zakres wiedzy czy umiejętności, a «kultura» to sposób, w jaki tę filozofię należy traktować. Ucieszyło mnie więc, gdy znalazłem u Ciebie «kultura uczenia się»”.
To rozróżnienie jest niezwykle ważne. Filozofia odpowiada na pytanie, jaki sens nadajemy edukacji, kultura natomiast pokazuje, jak ten sens urzeczywistniamy w codziennych praktykach. I dlatego pytanie, które powinno być zadawane w sytuacji, kiedy myślimy o jakichkolwiek zmianach w edukacji, kolejnych reformach i nowych wdrożeniach brzmi: po co? Bez filozofii cyfryzacja staje się zbiorem przypadkowych działań. Bez kultury nawet najlepsza filozofia pozostaje deklaracją zapisaną w dokumencie.
Edukacja nie może tylko gonić technologii
W rozmowie Tomasz Rożek posługuje się trafnym obrazem, twierdząc, że rozwoju technologicznego nie powinniśmy przedstawiać jako sprintu rozgrywanego na stadionie, na którym znamy trasę, metę i zawodnika prowadzącego. Bo ten wyścig przypomina bieg przełajowy. Nie znamy dokładnie kierunku, nie wiemy, gdzie znajduje się meta, a ten, kto chwilowo biegnie pierwszy, może za moment wybrać niewłaściwą drogę.
Najlepszym przykładem jest historia cyfrowych podręczników, czy interaktywnych tablic, która pokazuje, że samo podążanie za technologiczną nowością nie musi prowadzić do lepszej edukacji. Nie każde rozwiązanie, które jest cyfrowe, jest przez to bardziej wartościowe poznawczo. Najnowsze wyniki PISA i przywołane przez Jonathana Haidta badania nad szkołami wolnymi od smartfonów pokazują, że odpowiedzią na kryzys uczenia się nie może być ani bezrefleksyjna cyfryzacja, ani samo usunięcie urządzeń, lecz kultura uczenia się, która chroni uwagę i relacje, a jednocześnie świadomie określa miejsce technologii. I właśnie w tym sensie IALE może być jedną z prób takiej odpowiedzi.
Podobną intuicję odnajduję w opublikowanym w 2022 roku rozdziale prof. Macieja Sysły Sztuczna inteligencja wkracza do szkół: jak uczyć się o AI i z pomocą AI. Autor proponuje, aby na obecność AI w edukacji patrzeć z perspektywy „sztuczna inteligencja i człowiek”, a nie „sztuczna inteligencja kontra człowiek”. Pisze również o rozwiązaniach mieszanych, łączących ludzkie myślenie z możliwościami sztucznej inteligencji, przy zachowaniu odpowiedzialności nauczyciela za wyniki kształcenia. Nie jest to jeszcze model IALE, ale kierunek myślenia jest wyraźnie zbieżny: AI powinna wzmacniać możliwości człowieka, nie przejmując tego, co powinno pozostać jego zadaniem i odpowiedzialnością.
To wszystko prowadzi mnie do pytania o rolę, którą w edukacji może pełnić model IALE — Intentionally AI-Linked Education. Nie traktuję go jako kolejnej metody dydaktycznej ani instrukcji obsługi sztucznej inteligencji. IALE jest próbą opisania kultury uczenia się opartej na świadomym partnerstwie Human+AI.
Słowo „intentionally” ma tutaj znaczenie zasadnicze. Nie chodzi tylko o intencjonalne uruchomienie narzędzia. Chodzi o świadomość:
- po co zapraszamy AI do procesu uczenia się;
- czego od niej oczekujemy;
- co możemy jej przekazać;
- czego przekazywać nie powinniśmy;
- kto ocenia rezultat;
- kto podejmuje decyzję;
- kto ponosi odpowiedzialność za konsekwencje.
Od informacji do doświadczenia
W wywiadzie pojawia się również ważna myśl o drodze prowadzącej od informacji, przez wiedzę i umiejętności, do doświadczenia. Wiemy już przecież, że AI może błyskawicznie dostarczyć informacji, uporządkować ją, zestawić z innymi treściami, wyjaśnić i przedstawić w różnej formie. Nie oznacza to jednak, że informacja stała się wiedzą człowieka i przekształciła się w jego umiejętność lub doświadczenie, bo ani umiejętności, ani osobistego doświadczenia nie można po prostu wygenerować w modelu językowym. Powstają one w działaniu, konfrontowaniu się z trudnością, popełnianiu błędów, przeżywaniu skutków własnych decyzji i poddawaniu ich refleksji.
AI może uczestniczyć w budowaniu wiedzy, ale nie może przeżyć doświadczenia za człowieka., ale może wspierać refleksję o ponoszeniu odpowiedzialności za dokonany wybór. Model językowy wygeneruje możliwe konsekwencje, ale ich nie doświadcza. To ważne rozróżnienie jest podstawowe dla IALE. Partnerstwo poznawcze Human+AI nie oznacza symetrii. Człowiek pozostaje podmiotem sensu, decyzji i odpowiedzialności. To bardzo ważne, aby to zrozumieć i uznać za cel edukacji.
Czy wiedza jest jeszcze potrzebna?
Skoro niemal każdą informację można odnaleźć w ciągu kilku sekund, łatwo dojść do wniosku, że nie trzeba już niczego zapamiętywać. Tomasz Rożek słusznie jednak przestrzega przed tak prostym rozumowaniem, twierdząc, że człowiek potrzebuje własnego zasobu wiedzy, aby wiedzieć, czego szukać, jak sformułować pytanie i jak ocenić uzyskaną odpowiedź. Wiemy o tym, ale coraz częściej oddajemy sprawczość sztucznej inteligencji.
Nie można budować rozumienia bez jakiejkolwiek wewnętrznej struktury poznawczej. Jeśli wszystko pozostanie na zewnątrz, w naszej wyszukiwarce, telefonie lub modelu AI, to człowiek może utracić zdolność samodzielnego łączenia faktów, rozpoznawania sprzeczności i formułowania własnego stanowiska. Nie chodzi o to, że powinniśmy wracać do szkoły opartej na mechanicznym zapamiętywaniu, ale o coś bardziej istotnego, a mianowicie potrzebę zachowania produktywnego wysiłku poznawczego. Część zadań jest cenna właśnie dlatego, że ich samodzielne wykonanie rozwija uwagę, pamięć, wyobraźnię, rozumowanie i osąd. W tym kontekście zamiast pytać: „Czy AI może to zrobić?”, warto zadać sobie pytanie: „Co stanie się z człowiekiem, jeżeli AI będzie to robiła za niego?”.
Kultura uczenia się zamiast kultury odpowiedzi
Szkoła nadal często nagradza ucznia za to, że zna oczekiwaną odpowiedź. Tymczasem w świecie AI sama odpowiedź staje się zasobem powszechnym i tanim. Znacznie cenniejsze okazują się inne zdolności:
- formułowanie trafnych pytań;
- rozpoznawanie problemów;
- łączenie różnych dziedzin wiedzy;
- ocenianie wiarygodności źródeł;
- porównywanie perspektyw;
- dostrzeganie konsekwencji;
- uzasadnianie własnego stanowiska;
- podejmowanie działania pomimo niepełnej wiedzy.
Tomasz Rożek zwraca uwagę, że rzeczywiste problemy współczesnego świata mają charakter interdyscyplinarny. Szkoła natomiast nadal uczy osobno fizyki, chemii, biologii, historii czy języka polskiego. Nazywa to uczeniem „tunelowym”.
Model IALE odpowiada na tę trudność poprzez jeden z jego filarów, jakim jest architektura wiedzy. Wiedza nie jest w niej magazynem informacji. Jest dynamiczną strukturą powiązań, która pozwala człowiekowi rozumieć problem, umieszczać go w kontekście i wykorzystywać posiadane informacje w działaniu. AI może pomóc odkrywać te związki. Może pokazać perspektywę prawną, społeczną, ekonomiczną, etyczną i psychologiczną. Ostatecznej syntezy nie powinna jednak wykonywać za uczącego się. Własne rozumienie musi jednak zbudować sam uczący się.
Potencjał ujawnia się w działaniu i relacji
W wywiadzie pojawia się również ważna refleksja dotycząca odkrywania i odwoływania się do naszych mocnych stron. Wiedza o sobie powstaje przede wszystkim poprzez działanie, ale wpływa na nią również to, co od najmłodszych lat słyszymy od innych o naszych zdolnościach, sukcesach i porażkach. O tym traktują kolejne wymiary IALE: hybrydowej kreatywności oraz odporności relacyjnej.
Hybrydowa kreatywność nie polega na mechanicznym łączeniu pomysłów człowieka z odpowiedziami modelu. Jest zdolnością rozszerzania pola możliwości: zadawania nowych pytań, konfrontowania perspektyw, eksperymentowania i tworzenia znaczeń, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Natomiast odporność relacyjna oznacza coś więcej niż ochronę kontaktów międzyludzkich przed technologią. Jest zdolnością rozpoznawania własnego miejsca w zespole, współdziałania z ludźmi o odmiennych kompetencjach oraz budowania wspólnej sprawczości.
AI może wspierać diagnozę i refleksję nad mocnymi stronami człowieka, ale nie powinna zamykać go w algorytmicznie ustalonym profilu. Jej rozpoznanie powinno pozostawać hipotezą, którą człowiek sprawdza w działaniu.
Nie czekać, aż minie wichura
Edukacja nie może przygotować człowieka do jednej, przewidzianej przyszłości. Natomiast może rozwijać zdolność orientowania się w zmianie, zachowania własnego osądu i podejmowania odpowiedzialnych decyzji w warunkach niepewności. Towarzyszy temu osobista sprawczość, odpowiedzialność i zdolność krytycznego namysłu. Pytanie o to, jakiego świata Human+AI chcemy i jaką odpowiedzialność ponosimy za kierunek jego rozwoju, podejmuje również Mo Gawdat w książce Przerażająco inteligentna. Przyszłość sztucznej inteligencji i jak możesz ocalić świat.”
Filozofia staje się kulturą
Uwaga prof. Macieja Sysły pozwala uchwycić miejsce IALE w debacie o edukacji. Filozofia IALE opiera się na przekonaniu, że AI może stać się partnerem poznawczym człowieka, ale nie powinna zastępować go w rozumieniu, nadawaniu sensu i ponoszeniu odpowiedzialności.
Kultura IALE ujawnia się w sposobie, w jaki tę filozofię realizujemy:
- traktujemy AI jako partnera do myślenia, a nie autorytet;
- korzystamy z jej możliwości, ale ujawniamy jej udział;
- delegujemy operacje, lecz nie delegujemy odpowiedzialności;
- chronimy wysiłek potrzebny do rozwoju człowieka;
- sprawdzamy informacje i konfrontujemy perspektywy;
- wykorzystujemy technologię do pogłębiania relacji z wiedzą i ludźmi;
- pozostawiamy człowiekowi prawo do decyzji, sprzeciwu i zmiany kierunku.
Pytanie „Po co się uczyć, skoro mamy internet i AI?” ma charakter prowokacji i nie jest tezą wywiadu. To wyraz rozpowszechnionego przekonania, które rozmowa konsekwentnie podważa. Internet i AI nie likwidują i nie odwołują potrzeby uczenia się, ale zmieniają jego punkt ciężkości: od samego gromadzenia informacji ku budowaniu rozumienia, formułowaniu pytań, łączeniu wiedzy, działaniu i odpowiedzialnemu osądowi. Dostęp do odpowiedzi czyni te zdolności jeszcze ważniejszymi, ponieważ bez własnej wiedzy, doświadczenia i języka człowiek nie będzie potrafił ocenić, czy uzyskana odpowiedź jest prawdziwa, wartościowa i zgodna z jego celami.
Mówię swoim studentom, że nie zamierzam konkurować z AI w szybkości przetwarzania informacji ani przygotowywać ich do takiej konkurencji. Przekonuję ich natomiast, że uczymy się po to, aby pozostać zdolnymi do rozumienia, wybierania, nadawania sensu, współdziałania oraz ponoszenia odpowiedzialności za własny rozwój, podejmowane decyzje i ich konsekwencje.
To właśnie rozumiem przez filozofię i kulturę uczenia się w epoce Human+AI.
* * *
Źródła i inspiracje
Gawdat, M. (2026). Przerażająco inteligentna. Przyszłość sztucznej inteligencji i jak możesz ocalić świat. Techpub.
Lim, C., Rausch, Z., Park, E. i Haidt, J. (2026, 17 września). Are Phone-Free Schools Working?. „After Babel”.
Sysło, M. M. (2022). Sztuczna inteligencja wkracza do szkół: jak uczyć się o AI i z pomocą AI. W: J. Fazlagić (red.), Sztuczna inteligencja (AI) jako megatrend kształtujący edukację. Jak przygotowywać się na szanse i wyzwania społeczno-gospodarcze związane ze sztuczną inteligencją? (s. 74–98). Warszawa: Instytut Badań Edukacyjnych.
Wyżga, P. (prowadzący). (2026, 16 września). Jak przestać marnować swój potencjał? Po co się uczyć, skoro mamy internet i AI? [wywiad z Tomaszem Rożkiem]. „Horyzonty”, YouTube.