Było to kilka miesięcy temu. W pociągu do Gdyni obserwowałem młodego człowieka, który czyta "Inny świat" Herlinga-Grudzińskiego. Nie wyglądał na studenta. Nie miał nawet dwudziestu lat - czyli tyle, ile Gustaw Herling-Grudziński, gdy trafił do lagrów. Zastanawiałem się, dlaczego mnie to dziwi, ale w sumie ucieszyłem się, bo czyta! Wielu pasażerów zanurzonych było w ekrany swoich telefonów, czy tabletów. Też czytali! Może nie ma znaczenie, gdzie, jak, na czym, ile i co czytamy? Ważne, że czytamy!