Choć zarzekałem się, że nie widzę sensu w kontynuowaniu wpisów na blogu, jednak wracam. Wracam po czterech latach z nowym pomysłem, nową propozycją i nowymi rozwiązaniami, które dotyczą roli i funkcji sztucznej inteligencji (SI) we współczesnej edukacji. Zaryzykuję stwierdzenie, że sztuczna inteligencja ma potencjał, by zastąpić nauczycieli w ich codziennej pracy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edukacja przyszłości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edukacja przyszłości. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 sierpnia 2024
Rewolucja w edukacji. Sztuczna inteligencja w szkołach
Etykiety:
AI,
Chen Qiufan,
Edukacja,
Edukacja przyszłości,
Jacek Dukaj,
Kai-Fu Lee,
Nauczyciel przyszłości,
SI,
Sztuczna inteligencja
sobota, 31 października 2015
Spór o gimnazja sporem o wizję edukacji?
Mam wrażenie, że machina ministerstwa edukacji istnieje sama dla siebie. Aby uzasadnić potrzebę swojego istnienia urzędnicy produkują masę nowych obowiązków dla dyrektorów i nauczycieli tworząc rozbudowany system kontroli oraz nadzoru. Podobne wrażenie odnoszę w kontekście wypowiedzi na temat likwidowania gimnazjów. W dyskusji o ich znaczeniu i miejscu w systemie nowoczesnej edukacji wynika, że szkoły funkcjonują po to, aby nauczyciele mieli pracę.
czwartek, 10 października 2013
Mistrz, ekspert, czy korepetytor?
Wróciłem z Częstochowy. Uczestniczyłem w niezwykle udanej III konferencji dla dyrektorów zatytułowanej „Nowoczesne rozwiązania interaktywne w praktyce szkolnej”. Mówiłem o tym, że powszechny i nieograniczonych niemal dostęp do zasobów w sieci nie zmienił nic w naszych szkołach. A przecież mamy największych ekspertów w zasięgu jednego kliknięcia, mamy natychmiastowy dostęp do informacji, słowników, kanałów telewizyjnych z ogromnym archiwum. Możemy korzystać z cyfrowych bibliotek, wirtualnych instytutów i muzeów. Dziś to wszystko jest powszechnie dostępne, ale w żaden sposób nie zmienia to szkoły. Nie zmienia ani organizacji pracy ucznia i nauczyciela, ani materialnej przestrzeni edukacyjnej. Dalej incydentalnie korzystamy z potencjału sieci i narzędzi, które nosimy w naszych kieszeniach. Do tego wszystkiego uczeń ma dostęp właśnie na swoim telefonie, tablecie czy smartfonie. Podłączony do sieci może się uczyć i niekoniecznie w tym celu musi przychodzić do szkoły. Może to robić w domu, w kawiarni lub w podróży. Proponowane nowe modele dydaktyczne odwracają dotychczasowy wzorzec lekcji. Niestety, uczeń nie jest przygotowywany do samodzielne pracy, bo szkoła nie dba o to. Natomiast przyzwyczaiła, że w każdym detalu go wyręcza, planując czego, kiedy i w jaki sposób się uczyć i w jakiej formie swoją wiedzę zaprezentować.
Kim jest dziś nauczyciel? Często utrwala transmisyjny model szkoły i nadal chce uchodzić za główne źródło informacji, ale już nie musi, bo przecież w szkole ma on o wiele ważniejszą rolę do spełnienia. Dobry nauczyciel jest arbitrem w ocenie wysiłku ucznia, to on ma być przykładem postaw opartych na charakterze, to wreszcie on może stać się mistrzem w poszukiwaniu prawdy, piękna i dobra. Prawdziwy mistrz pomaga uczniowi w dochodzeniu do prawdy, wychowaniu do dobra i tworzeniu piękna. Dziś jest korepetytorem, którego funkcja została sprowadzona jedynie do przygotowania uczniów do egzaminu. Dlaczego tak wielu nauczycieli godzi się na to? Dlaczego nie chcą mieć autentycznego wpływu na przyszłość? To właśnie dziś pracując z uczniami dotykają jej jak nikt inny. Mają wpływ na to, jak będzie wyglądał świat, w którym będą funkcjonować jego uczniowie. Jakimi wartościami będą się dzięki niemu rządzić, jakie zasady będą kierowały ich decyzjami, jakich wyborów będą dokonywać w swoim zawodowym i prywatnym życiu. To jutro kształtuje się właśnie w dzisiejszych szkołach. A póki co w nich nauczyciele uczą coraz mniej zaangażowanych uczniów. Coraz głośniej słychać wołanie, że szkoła powinna się zmienić.
Kim jest dziś nauczyciel? Często utrwala transmisyjny model szkoły i nadal chce uchodzić za główne źródło informacji, ale już nie musi, bo przecież w szkole ma on o wiele ważniejszą rolę do spełnienia. Dobry nauczyciel jest arbitrem w ocenie wysiłku ucznia, to on ma być przykładem postaw opartych na charakterze, to wreszcie on może stać się mistrzem w poszukiwaniu prawdy, piękna i dobra. Prawdziwy mistrz pomaga uczniowi w dochodzeniu do prawdy, wychowaniu do dobra i tworzeniu piękna. Dziś jest korepetytorem, którego funkcja została sprowadzona jedynie do przygotowania uczniów do egzaminu. Dlaczego tak wielu nauczycieli godzi się na to? Dlaczego nie chcą mieć autentycznego wpływu na przyszłość? To właśnie dziś pracując z uczniami dotykają jej jak nikt inny. Mają wpływ na to, jak będzie wyglądał świat, w którym będą funkcjonować jego uczniowie. Jakimi wartościami będą się dzięki niemu rządzić, jakie zasady będą kierowały ich decyzjami, jakich wyborów będą dokonywać w swoim zawodowym i prywatnym życiu. To jutro kształtuje się właśnie w dzisiejszych szkołach. A póki co w nich nauczyciele uczą coraz mniej zaangażowanych uczniów. Coraz głośniej słychać wołanie, że szkoła powinna się zmienić.
Każda zmiana zaczyna się od pojedynczego człowieka. Możemy nadal narzekać i krytykować, albo podjąć decyzję o redefinicji funkcji szkoły. Mamy samoświadomość, wyobraźnię, sumienie i wolną wolę. To narzędzia, które pozwalają nam dokonywać wyborów. Od nas zależy, czy i jak wykorzystamy nasze naturalne zdolności.
niedziela, 5 maja 2013
Nowy trend w edukacji
Moją wyobraźnię poruszyły dwa wywiady. Pierwszy z prof. Bogusławem Śliwerskim, który w rozmowie z Rafałem Drzewieckim twierdzi, że zmierzamy ku katastrofie porównując polską edukację do chińskiej fabryki, w której liczy się jedynie ilość i niskie koszty. (Dziennik Gazeta Prawna, nr 3472/2013). Z kolei w drugim prof. Peter Gray, amerykański psycholog, uważa, że szkoła to więzienie, na które skazywany jest każdy uczeń. Przywołane metafory uzmysławiają, że to miejsce, w którym pozbawia się uczniów wolności i trzyma w zamknięcu wbrew woli karząc jednocześnie za niewykonanie poleceń, a najważniejszym jest optymalizacja kosztów.
Uczeń spędza w szkole wiele godzin dziennie i dodatkowo kilka na odrabianiu obowiązkowych zadań domowych - to paradygmat edukacji z przeszłości, edukacji archaicznej i nieskutecznej. Czy mamy poczucie, że wiele godzin siedzenia w ławce jest wykorzystanych w najlepszy możliwy dla ucznia sposób? Czy ten czas związany jest z rozwojem jego zainteresowań, pasji, talentów? Ile z tego czasu jest czasem efektywnie wykorzystanym? Czy można inaczej? Konflikt, który nam towarzyszy związany jest z próbą pogodzenia obecnego modelu edukacji w szkolnych murach z uczeniem się w nowym paradygmacie.
Samodzielna praca, uczenie się z wykorzystaniem zasobów sieci, czytanie i samodoskonalenie bez wychodzenia na uczelnię, kursy, szkolenia - to paradygmat edukacji przyszłości. Szkoła stanie się natomiast miejscem spotkań, debat, dyskusji, uczniowskich badań, eksperymentów, symulacji, budowania strategii i - jak postuluje Marc Prensky - rozwijania u uczniów krytycznej analizy, naukowego myślenia, metod rozwiązywania problemów oraz sposobów uzyskania wiedzy o samym sobie. Zajmie się kształtowaniem kompetencji społecznych. Cel tak zorganizowanej edukacji jest jeden - rozwijać potencjał uczniów pamiętając jednocześnie, że to od nich będzie zależał rozwój świata i nauki. Że wychowujemy dla społeczeństwa, Polski i świata, a nie dla samych siebie. Czy jesteśmy do tego przygotowani? Dla wielu to już codzienność. Nie mają poczucia, że coś tracą, że odbywa się to kosztem ich zainteresowań. Ale wielu z tego właśnie powodu odczuwa dyskomfort, niepokój, a nawet ma poczucie winy, kiedy zauważa, jak wiele czasu spędza w sieci. A przecież spędzanie długich godzin w bibliotece i czytelniach było - i mam nadzieję nadal jest - czymś oczywistym. Coraz więcej przeznaczamy go na czytanie, słuchanie i uczenie się, współpracując z innymi nie wychodząc z domu. Okazuje się, że nikt nas do tego nie zmusza, nie pogania. Nie brakuje motywacji, bo nie potrzebują jej ci, którzy koncentrują się na rozwijaniu własnych pasji i talentu. Spędzamy długie godziny na treningach, ćwiczeniach i uczeniu się. I dzieje się to poza murami szkoły. To co sprawia, że nie liczy się ani czas, ani wysiłek, to świadomość potrzeby samorozwoju i doskonalenia się, jako coś zupełnie naturalnego.
Chodzenie na zorganizowane zajęcia i szkolenia, czy podjęcie kolejnych studiów podyplomowych nie jest dziś niezbędne, aby zdobyć odpowiednie kwalifikacje. To oczywiste, aby uczyć się, rozwijać swoje kompetencje, odkrywać nowe rzeczy nie musimy chodzić do szkoły. Jest już ogromna liczba osób, która nie potrzebuje formalnego potwierdzenia dla posiadanych kompetencji. W sytuacji, w której wśród młodych ludzi pomiędzy 18-24 rokiem życia już blisko 80 % studiuje lub skończyło studia, dezaktualizuje się znaczenie edukacji formalnej. To, czy zdobędziemy dobrą pracę nie zależy już wyłącznie od tego, czy zdobędziemy dyplom. Potrzeba czegoś więcej - gotowości do podejmowania wyzwań, otwartości na zmianę, umiejętności rozwiązywania problemów, kreatywności, inicjatywności, przedsiębiorczości i ciągłego uczenia się i reagowania na zmieniającą się rzeczywistość. Tego szkoła dziś nie uczy.
Od kilku lat pojawiają się propozycje nowej organizacji pracy uczniów, które wykorzystują zarówno ich indywidualne predyspozycje, uzdolnienia, motywację oraz uczenie się w sieci. Do tego włączają nową przestrzeń, w której odbywa się dziś edukacja. Łączą w sobie dwa paradygmaty. Ale nadal są to jedynie rozwiązania przejściowe, które zaowocują ostatecznie silnym rozwojem zindywidualizowanych programów i szkół opartych na modelu odwróconej szkoły. Powstają autorskie programy, które wykorzystują wysoki poziom dyscypliny uczniów, potrzebę samorozwoju i doskonalenia się nie tylko w szkole. Zresztą, jak pamiętam, przygotowanie ucznia do olimpiad, konkursów bardzo często odbywa się w domu w ramach samokształcenia monitorowanego przez nauczyciela. Wyjątkowe uzdolnienia uczniów, talent i pasje rozwijają się najczęściej poza szkolnymi murami. Własny dobór lektur, organizacja warsztatu pracy uzależnione są od postawy, cech charakteru, priorytetów i samoświadomości ucznia. Szkoła rzadko ma czas na rozwijanie indywidualnych talentów. Zajęta jest masową edukacją i przygotowaniem do egzaminów. Stąd nowy, coraz silniejszy trend przejawiający się inicjatywami typu „dobra edukacja”, „szkoła demokratyczna”, „edukacja przyszłości” wykorzystuje wzrost świadomości rodziców, odpowiedni czas, możliwości technologiczne, zasoby sieci, a przede wszystkim potrzeby i potencjał uczniów.
„Za 50 lat współczesne szkoły będzie uważać się za barbarzyński relikt przeszłości. Obecny system unieszczęśliwia dzieci i testuje granice ich wytrzymałości psychicznej. Co ważne, nie gwarantuje im stałej pracy, płacy ani bezpieczeństwa, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Bo miejsc pracy wymagających bezrefleksyjnego wykonywania poleceń jest coraz mniej, a te, które istnieją, są nisko płatne. Jeżeli chcemy mieść szczęśliwe dzieci, które później będą się spełniać zawodowo, musimy dać im zdecydowanie więcej wolności, niż mają obecnie.” (prof. Peter Gray w rozmowie z Aleksandrem Pińskim w: Uważam Rze, nr 16-17/2013)Oceniając krytycznie obecny system kształcenia profesorowie Gray i Śliwerski przedstawiają funkcjonujące w Zachodniej Europie, USA czy Australii modele edukacji, których elementy dostrzegam w kilku powstających w Polsce szkołach opartych na ideach demokracji, wolności, odpowiedzialności i samoświadomości. Brakuje powszechnie tych wartości w naszej szkole. Trudno w Polsce zaakceptować nowy system, bo szkoła z dotychczasowym stylem uczenia nie wykształciła w uczniach ani postulowanych cech charakteru, ani nawyków skutecznego działania. W tak rozumianej szkole uczniowie mogą się czuć zagubieni i może się stać to, co stało się po 1989 roku. Wielu nie potrafiło poradzić sobie z nową sytuacją społeczno-ekonomiczną. A dar wolności okazał się przekleństwem.
Uczeń spędza w szkole wiele godzin dziennie i dodatkowo kilka na odrabianiu obowiązkowych zadań domowych - to paradygmat edukacji z przeszłości, edukacji archaicznej i nieskutecznej. Czy mamy poczucie, że wiele godzin siedzenia w ławce jest wykorzystanych w najlepszy możliwy dla ucznia sposób? Czy ten czas związany jest z rozwojem jego zainteresowań, pasji, talentów? Ile z tego czasu jest czasem efektywnie wykorzystanym? Czy można inaczej? Konflikt, który nam towarzyszy związany jest z próbą pogodzenia obecnego modelu edukacji w szkolnych murach z uczeniem się w nowym paradygmacie.
Samodzielna praca, uczenie się z wykorzystaniem zasobów sieci, czytanie i samodoskonalenie bez wychodzenia na uczelnię, kursy, szkolenia - to paradygmat edukacji przyszłości. Szkoła stanie się natomiast miejscem spotkań, debat, dyskusji, uczniowskich badań, eksperymentów, symulacji, budowania strategii i - jak postuluje Marc Prensky - rozwijania u uczniów krytycznej analizy, naukowego myślenia, metod rozwiązywania problemów oraz sposobów uzyskania wiedzy o samym sobie. Zajmie się kształtowaniem kompetencji społecznych. Cel tak zorganizowanej edukacji jest jeden - rozwijać potencjał uczniów pamiętając jednocześnie, że to od nich będzie zależał rozwój świata i nauki. Że wychowujemy dla społeczeństwa, Polski i świata, a nie dla samych siebie. Czy jesteśmy do tego przygotowani? Dla wielu to już codzienność. Nie mają poczucia, że coś tracą, że odbywa się to kosztem ich zainteresowań. Ale wielu z tego właśnie powodu odczuwa dyskomfort, niepokój, a nawet ma poczucie winy, kiedy zauważa, jak wiele czasu spędza w sieci. A przecież spędzanie długich godzin w bibliotece i czytelniach było - i mam nadzieję nadal jest - czymś oczywistym. Coraz więcej przeznaczamy go na czytanie, słuchanie i uczenie się, współpracując z innymi nie wychodząc z domu. Okazuje się, że nikt nas do tego nie zmusza, nie pogania. Nie brakuje motywacji, bo nie potrzebują jej ci, którzy koncentrują się na rozwijaniu własnych pasji i talentu. Spędzamy długie godziny na treningach, ćwiczeniach i uczeniu się. I dzieje się to poza murami szkoły. To co sprawia, że nie liczy się ani czas, ani wysiłek, to świadomość potrzeby samorozwoju i doskonalenia się, jako coś zupełnie naturalnego.
Chodzenie na zorganizowane zajęcia i szkolenia, czy podjęcie kolejnych studiów podyplomowych nie jest dziś niezbędne, aby zdobyć odpowiednie kwalifikacje. To oczywiste, aby uczyć się, rozwijać swoje kompetencje, odkrywać nowe rzeczy nie musimy chodzić do szkoły. Jest już ogromna liczba osób, która nie potrzebuje formalnego potwierdzenia dla posiadanych kompetencji. W sytuacji, w której wśród młodych ludzi pomiędzy 18-24 rokiem życia już blisko 80 % studiuje lub skończyło studia, dezaktualizuje się znaczenie edukacji formalnej. To, czy zdobędziemy dobrą pracę nie zależy już wyłącznie od tego, czy zdobędziemy dyplom. Potrzeba czegoś więcej - gotowości do podejmowania wyzwań, otwartości na zmianę, umiejętności rozwiązywania problemów, kreatywności, inicjatywności, przedsiębiorczości i ciągłego uczenia się i reagowania na zmieniającą się rzeczywistość. Tego szkoła dziś nie uczy.
Od kilku lat pojawiają się propozycje nowej organizacji pracy uczniów, które wykorzystują zarówno ich indywidualne predyspozycje, uzdolnienia, motywację oraz uczenie się w sieci. Do tego włączają nową przestrzeń, w której odbywa się dziś edukacja. Łączą w sobie dwa paradygmaty. Ale nadal są to jedynie rozwiązania przejściowe, które zaowocują ostatecznie silnym rozwojem zindywidualizowanych programów i szkół opartych na modelu odwróconej szkoły. Powstają autorskie programy, które wykorzystują wysoki poziom dyscypliny uczniów, potrzebę samorozwoju i doskonalenia się nie tylko w szkole. Zresztą, jak pamiętam, przygotowanie ucznia do olimpiad, konkursów bardzo często odbywa się w domu w ramach samokształcenia monitorowanego przez nauczyciela. Wyjątkowe uzdolnienia uczniów, talent i pasje rozwijają się najczęściej poza szkolnymi murami. Własny dobór lektur, organizacja warsztatu pracy uzależnione są od postawy, cech charakteru, priorytetów i samoświadomości ucznia. Szkoła rzadko ma czas na rozwijanie indywidualnych talentów. Zajęta jest masową edukacją i przygotowaniem do egzaminów. Stąd nowy, coraz silniejszy trend przejawiający się inicjatywami typu „dobra edukacja”, „szkoła demokratyczna”, „edukacja przyszłości” wykorzystuje wzrost świadomości rodziców, odpowiedni czas, możliwości technologiczne, zasoby sieci, a przede wszystkim potrzeby i potencjał uczniów.
sobota, 6 marca 2010
Edukacja dla przyszłości
Już 25 marca (czwartek) poprowadzę w Sopocie zajęcia dla dyrektorów i nauczycieli. Zatytułowałem je "Edukacja dla przyszłości - wyzwania dla dzisiejszej szkoły" Pierwotnie zapowiadałem je na piątek - 26 marca br. Przepraszam za tę zmianę.
Dzięki szkoleniu uczestnicy zdobędą najbardziej aktualną wiedzę o stosowaniu nowoczesnych narzędzi technologii informacyjno- komunikacyjnych w pracy z uczniem na rzecz tworzenia w szkole środowiska sprzyjającego kreatywności i innowacyjności. Jednocześnie nabędą kompetencje niezbędne do organizowania edukacji wspierającej i promującej uczenie się przez całe życie.
Podczas jednodniowego szkolenia przedstawię możliwość wykorzystania potencjału uczniów w posługiwaniu się technologiami cyfrowymi w podniesienie skuteczności zajęć lekcyjnych. Przedstawię założenia i koncepcję Collegium Futurum.
W pięknej Villi Sentoza niedaleko sopockiego molo spotkam się z dyrektorami, którzy poszukują inspiracji do tworzenia nowej edukacji. Celem zajęć jest przede wszystkim uświadomienie znaczenia pokolenia technologii cyfrowych dla dzisiejszej edukacji i funkcjonowania w gospodarce informacyjnej. Zaprezentuję nowoczesne modele zarządzania projektami edukacyjnymi uczniów uwzględniających kreatywność i innowacyjność. Więcej szczegółów na stronie Collegium Futurum

Dzięki szkoleniu uczestnicy zdobędą najbardziej aktualną wiedzę o stosowaniu nowoczesnych narzędzi technologii informacyjno- komunikacyjnych w pracy z uczniem na rzecz tworzenia w szkole środowiska sprzyjającego kreatywności i innowacyjności. Jednocześnie nabędą kompetencje niezbędne do organizowania edukacji wspierającej i promującej uczenie się przez całe życie.
Podczas jednodniowego szkolenia przedstawię możliwość wykorzystania potencjału uczniów w posługiwaniu się technologiami cyfrowymi w podniesienie skuteczności zajęć lekcyjnych. Przedstawię założenia i koncepcję Collegium Futurum.
W pięknej Villi Sentoza niedaleko sopockiego molo spotkam się z dyrektorami, którzy poszukują inspiracji do tworzenia nowej edukacji. Celem zajęć jest przede wszystkim uświadomienie znaczenia pokolenia technologii cyfrowych dla dzisiejszej edukacji i funkcjonowania w gospodarce informacyjnej. Zaprezentuję nowoczesne modele zarządzania projektami edukacyjnymi uczniów uwzględniających kreatywność i innowacyjność. Więcej szczegółów na stronie Collegium Futurum
Etykiety:
Collegium Futurum,
Edukacja przyszłości,
Szkoła przyszłości
Subskrybuj:
Posty (Atom)