Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debata edukacyjna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debata edukacyjna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 stycznia 2017

Niechciany scenariusz dla polskiej edukacji

Mam wrażenie, że to co najgorsze w naszej edukacji, już się stało. Na długie lata może zostać zablokowana  poważna debata o potrzebie rzeczywistej transformacji szkoły. Proponowana reforma systemu i zmiany programowe uruchomiły dyskusję, jakiej dawno nie było w polskiej oświacie. Debata zdominowana przez jej przeciwników, koncentrowała się na przekonywaniu, że kondycja polskiej szkoły jest dobra i nie potrzebuje ona żadnych zmian, a już na pewno tych projektowanych przez rząd. Głos tych, którzy uważają inaczej, nie był już tak silny.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Bez przełomu

Przełomu nie było, ale konferencja w Kancelarii Prezydenta RP wniosła nową wartość do dyskursu o narodowej edukacji. W centrum uwagi było młode pokolenie, a nie cyfrowa technologia z jej atrybutami. Wiemy już o niewykorzystanym potencjale młodych ludzi, o tym, że nie kształcimy innowacyjnego społeczeństwa, że brakuje profesjonalnego doradztwa zawodowego, że standardy kształcenia i doskonalenia nauczycieli nie odpowiadają na wyzwania dzisiejszego świata, i to że Kongresy Obywatelskie oraz te organizowane przez IBE niewiele zmieniają w systemowych rozwiązaniach. Mam nadzieję, że konferencja w Pałacu Prezydenckim nadała działaniom na rzecz edukacji nowe znaczenie. Od dawna zdajemy sobie sprawę, że za dużo dyskutujemy, narzekamy, krytykujemy, a za mało działamy. A jeżeli działamy, to czy na pewno służy to pojedynczym obywatelom, społeczeństwu i państwu? Na czym skupiamy naszą energię i czas w polskiej szkole? Jak się okazuje, nie wszystko, co robimy jest skuteczne, pomaga uczniom i doprowadza do osiągnięcia ważnych i nie tylko politycznych celów. Konferencja w Pałacu Prezydenckim nie zaproponowała żadnych istotnych rozwiązań, ale pozwoliła mi utwierdzić się w przekonaniu o potrzebie zdefiniowania na nowo funkcji szkoły. Wystąpienia ekspertów i panelistów potwierdziły moją ocenę związaną z przygotowaniem młodego pokolenia do wyzwań przyszłości. Natomiast głosy w dyskusji były bardziej autoprezentacjami znanymi z innych konferencji, niż nowym spojrzeniem na problemy polskiej edukacji.

niedziela, 10 marca 2013

Pozorowane działania w edukacji

Polska szkoła jest jak ostatnie dziennikarskie relacje z sejmowej debaty nad wotum nieufności dla rządu. Poseł z tabletem na mównicy zdominował wszystkie serwisy informacyjne. Nie rozmawiano o merytorycznych powodach, nie analizowano przyczyn odwołania rządu, nie komentowano treści wystąpienia kandydata na premiera, ale mówiono o tablecie i - jak skomentował to jeden z członków rządu - uchwytem do niego. Ulegli tej ekscytacji nie tylko dziennikarze, ale również politycy komentując sejmowe wydarzenie na swoich profilach internetowych. Zabrakło w tym szumie rzetelnej relacji, komentarzy i odniesienia do meritum samej debaty. 

Podobnie wygląda debata o polskiej edukacji. Mówimy o technologii, e-podręcznikach, a w zupełnym cieniu zostawiamy tematy dotyczące problemów dzisiejszej szkoły. Koncentrujemy się na drugorzędnych tematach ignorując zagrożenia, jakie stoją przed polską młodzieżą w funkcjonującym systemie edukacyjnym. Wyzwaniem jest nie tylko zapobieganie bezrobociu młodych, ale też stworzenie im szansy na autentyczny rozwój, na sukces i podniesienie jakości życia. W Polsce mieszka prawie 600 tys. młodych, którzy nie pracują, nie uczą się ani nie szkolą. Ich rówieśników z Portugalii, Hiszpanii, czy Włoch określa się dziś mianem straconego pokolenia. Generacja bez przyszłości – z winy uczelni, pracodawców, kryzysu, rodziców czy swojej? Brakuje debaty nad rzeczywistymi problemami narodowej edukacji. Czy nasz system jest na tyle skuteczny, by ustrzec przed podobną sytuacją polskich uczniów i studentów. 

Zamiast poważnej debaty pojawiają się jej substytuty. Kolejnym dyżurnym tematem jest e-podręcznik. Eksperci, firmy technologiczne, uniwersytety, wydawcy dyskutują o jego kształcie i definicji. Brakuje najważniejszego, poważnej rozmowy o tym, jak powinna wyglądać edukacja w postindustrialnym, zdigitalizowanym i zglobalizowanym świecie. Jaka powinna być rola nauczyciela w rzeczywistości, w której jedno kliknięcie umożliwia dotarcie do autorytetów w każdej dziedzinie? W świecie tworzonych spontanicznie uczących się społeczności. W sieci portali internetowych z multimedialnymi treściami eduakcyjnymi. W jakiej dziedzinie nauczyciel może być autorytetem dla swoich uczniów? Czym powinna być dziś szkoła postrzegana jako miejsce eskalacji przemocy i coraz to poważniejszych problemów wychowawczych? Czy model jej funkcjonowania odpowiada na potrzeby współczesnego świata? Jak rzeczywiście technologia może pomóc w rozwiązywaniu problemów dzisiejszej szkoły? Tymczasem działania MEN są pozorowane, bo nie niosą ryzyka utraty dobrego wizerunku i są bezpieczne w obliczu kolejnych wyborów. To jednak doraźny sukces, a skutki zaniechania mogą być naprawdę groźne.