Racjonalność dzisiejszej szkoły charakteryzują masowość, obowiązek szkolny i zunifikowane programy. Szkołę konstytuuje dziś działanie „wszyscy to samo, tak samo i w tym samym czasie”. Jeżeli chcemy w prostu sposób zakwestionować racjonalność dzisiejszej szkoły, to co w zamian? Jak powinien być zorganizowany jej inny model? Czy jest możliwe nowe jej zdefiniowanie? Jak brzmi racjonalność edukacji nowego wymiaru i proces jej transformacji?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 31 października 2019
Oczywistość czy herezja?
Etykiety:
dr Anna Okońska-Walkowicz,
dr Marzena Żylińska,
Jan Wróbel,
prof. Robert Kwaśnica,
prof. Tomasz Szkudlarek,
szkoła nowej generacji,
wspieranie uczniów w rozwoju,
wychowanie
poniedziałek, 30 września 2019
Wychowanie na rozdrożu
Wrogość, niechęć, zawiść i nieufność, a nierzadko też agresja. W mediach wszechogarniający hejt, przybierający coraz bardziej wyrafinowane formy. Nienawiść i wzajemne oskarżenia są masowo organizowane są przez "farmy" trolli i prezentowane w memach oraz gifach. To efekt wychowania, a raczej jego braku. Czy potrafimy skutecznie radzić sobie z tego typu emocjami? Czym ma być wychowanie do otwartego i tolerancyjnego społeczeństwa? Co kryje się pod tym hasłem? Przed jakim zadaniem stają dziś rodzice, nauczyciele, społeczeństwo? Co jest ważnym i pilnym wyzwaniem dla odpowiedzialnych za wychowanie współczesnych pokoleń?
środa, 31 lipca 2019
O wychowaniu raz jeszcze
Czy wychowanie w dzisiejszej szkole jest priorytetem? Od postaw uczniów, ich nawyków, cech charakteru, przekonań i osobistych wartości, zależy sposób, w jaki traktują swój rozwój. Ich motywacja, zaangażowanie, aspiracje, jasne cele - to przecież wynik oddziaływań wychowawczych zarówno domu jak i szkoły. Sformułowanie spójnej koncepcji i odwołanie się do konkretnej filozofii wychowania, jest kluczem do indywidualnych sukcesów uczniów i wyrazem wysokiej kultury organizacyjnej szkoły. To świadoma troska o jej wymierne efekty oraz jakość pracy wszystkich zaangażowanych w tworzenie skutecznej edukacji.
Etykiety:
cechy charakteru,
duchowość,
Ken Wilber,
program wychowawczy,
wychowanie,
zarządzanie przez wartości
poniedziałek, 31 grudnia 2018
O braku odwagi, wizji i systemowego myślenia
Szukam powodów braku zmian, odważnych decyzji i określenia funkcji współczesnej edukacji, odpowiadających potrzebom globalnej gospodarki w świecie mobilnej technologii, efektów badań nad mózgiem i nowych koncepcji dydaktycznych. Proponuję trzy kategorie zaniechań, które decydują o braku przełomu i są odpowiedzialne za dzisiejszy kryzys w edukacji. Obszary te wzajemnie się przenikają, tworząc część wspólną, a jest nią brak autentycznego przywództwa edukacyjnego.
Etykiety:
motywacja,
przywództwo,
technologia w edukacji,
wizja edukacji,
wychowanie
niedziela, 10 marca 2013
Pozorowane działania w edukacji
Polska szkoła jest jak ostatnie dziennikarskie relacje z sejmowej debaty nad wotum nieufności dla rządu. Poseł z tabletem na mównicy zdominował wszystkie serwisy informacyjne. Nie rozmawiano o merytorycznych powodach, nie analizowano przyczyn odwołania rządu, nie komentowano treści wystąpienia kandydata na premiera, ale mówiono o tablecie i - jak skomentował to jeden z członków rządu - uchwytem do niego. Ulegli tej ekscytacji nie tylko dziennikarze, ale również politycy komentując sejmowe wydarzenie na swoich profilach internetowych. Zabrakło w tym szumie rzetelnej relacji, komentarzy i odniesienia do meritum samej debaty.
Podobnie wygląda debata o polskiej edukacji. Mówimy o technologii, e-podręcznikach, a w zupełnym cieniu zostawiamy tematy dotyczące problemów dzisiejszej szkoły. Koncentrujemy się na drugorzędnych tematach ignorując zagrożenia, jakie stoją przed polską młodzieżą w funkcjonującym systemie edukacyjnym. Wyzwaniem jest nie tylko zapobieganie bezrobociu młodych, ale też stworzenie im szansy na autentyczny rozwój, na sukces i podniesienie jakości życia. W Polsce mieszka prawie 600 tys. młodych, którzy nie pracują, nie uczą się ani nie szkolą. Ich rówieśników z Portugalii, Hiszpanii, czy Włoch określa się dziś mianem straconego pokolenia. Generacja bez przyszłości – z winy uczelni, pracodawców, kryzysu, rodziców czy swojej? Brakuje debaty nad rzeczywistymi problemami narodowej edukacji. Czy nasz system jest na tyle skuteczny, by ustrzec przed podobną sytuacją polskich uczniów i studentów.
Zamiast poważnej debaty pojawiają się jej substytuty. Kolejnym dyżurnym tematem jest e-podręcznik. Eksperci, firmy technologiczne, uniwersytety, wydawcy dyskutują o jego kształcie i definicji. Brakuje najważniejszego, poważnej rozmowy o tym, jak powinna wyglądać edukacja w postindustrialnym, zdigitalizowanym i zglobalizowanym świecie. Jaka powinna być rola nauczyciela w rzeczywistości, w której jedno kliknięcie umożliwia dotarcie do autorytetów w każdej dziedzinie? W świecie tworzonych spontanicznie uczących się społeczności. W sieci portali internetowych z multimedialnymi treściami eduakcyjnymi. W jakiej dziedzinie nauczyciel może być autorytetem dla swoich uczniów? Czym powinna być dziś szkoła postrzegana jako miejsce eskalacji przemocy i coraz to poważniejszych problemów wychowawczych? Czy model jej funkcjonowania odpowiada na potrzeby współczesnego świata? Jak rzeczywiście technologia może pomóc w rozwiązywaniu problemów dzisiejszej szkoły? Tymczasem działania MEN są pozorowane, bo nie niosą ryzyka utraty dobrego wizerunku i są bezpieczne w obliczu kolejnych wyborów. To jednak doraźny sukces, a skutki zaniechania mogą być naprawdę groźne.
sobota, 16 lutego 2013
Jakich pilnych zmian potrzebuje polska szkoła?
Gdybym miał wymienieć największe zaniechania w polskiej szkole, to najważniejszym byłby brak jasnej wizji i misji narodowej edukacji. To one mają wyznaczyć kierunki działania, określać strategie i ułatwiać podejmowanie urzędniczych decyzji. Pojawiają się nowe pomysły, które po jakimś czasie odwołuje się lub przesuwa termin ich realizacji. Nie mogę w tym dopatrzeć się ani spójności, ani konsekwencji. Co minister, to pomysł. Mam wrażenie, że każdy nowy próbuje odwołać to, co stworzył jego poprzednik. Dziś reformą nazywa się lifting, który próbuje ukryć niedoskonałość i ułomność obecnego modelu edukacji. Prawdy o niewydolności systemu nie można przykryć okrągłymi zdaniami i urzędniczą nowomową.
Moje zdumienie wywołują deklaracje decydentów, którzy mając wpływ na zmiany realizowali politykę, a nie misję. Ostatnio w sieci pojawiło się kilka propozycji wizj szkoły przyszłości. W komentarzach oprócz zachwytów, padają też pytania, dlaczego to, co tak oczywiste dziś, nie stało się programem i jednocześnie zadaniem kolejnych ministrów? Bo to prawdziwa szansa systemowych zmian. Dlaczego jej nie wykorzystano? Doskonalimy programy, egzaminy, a zaniedbujemy to, co jest istotą edukacji. Społeczeństwo potrzebuje samodzielnie myślących obywateli, kreatywnych i przedsiębiorczych, z zasadami i postawą opartą na charakterze. Kogo przygotowuje dziś szkoła, która koncentruje się na egzaminach, realizacji podstawy programowej pod testy i rozliczania nauczycieli poprzez publikację rankingów szkół? Dziś oduczono uczniów samodzielności, odpowiedzialności za proces uczenia się i samodyscypliny. Uczeń ma zaplanowane zajęcia, zadania domowe, listę lektur, którą musi przeczytać i egzaminy, które ma zdać. Dodatkowo rodzice planują mu czas wolny. Organizują korepetycje, kursy językowe, zajęcia z zapamiętywania i basen. W szkole brakuje koncepcji wychowania, spójnej filozofii, którą podzielaliby rodzice i nauczyciele. Jaki model wychowawczy realizowany jest w konkretnych szkołach? Niewielu rodziców potrafi uzyskać na to pytanie odpowiedź. To co dzieje się dziś w wielu gimnazjach, jest tego najlepszym dowodem.
Jak piszą autorzy wizji szkoły przyszłości, da się tę edukacyjną przyszłość przewidzieć. Wystarczy uważnie obserwować to, co dzieje się już w pojedyńczych szkołach i przysłuchiwać licznym dyskusjom nauczycieli i rodziców. Wielu - również skupieni w grupie Superbelfrzy - przypomina, że realizacja postulowanej szkoły przyszłości rozpoczyna się od pojedyńczego człowieka, w pojedyńczej szkole. Prawdziwy lider - chciałbym, aby takim był każdy minister edukacji - powinien umieć stworzyć wizję, za którą ludzie zechcą podążąć, z którą będą się utożsamiać, która wyzwoli energię tysięcy nauczycieli. Do dziś nie ma ani wizji narodowej edukacji, ani jej misji. Dlatego tak trudno uzyskać odpowiedź na pytanie, po co nam tablety, po co inwestujemy w interaktywne tablice i dyskutujemy o e-podręcznikach? Dlaczego angażujemy się w systemowe projekty, co daje nam Cyfrowa Szkoła? Dlaczego to wszystko jest takie ważne? Czy celem ma być odchudzenie uczniowskich tornistrów? Czy jak chcą inni, uczynienie szkoły bardziej przyjaznej, w której nauka byłaby przyjemniejsza, łatwiejsza, no i szkoła byłaby nowocześniejsza. To za mało. Bo na czym ma polegać nowoczesna szkoła? Czy jej jakość mierzymy ilością nowych technologii? Jaki narodowy cel chcemy osiągnąć dzięki Cyfrowej Szkole? O tym, że brakuje wizji tego projektu świadczą dyskusje na forach internetowych, rozmowy o przypadkowości działań, braku koordynacji, często też niekomptencji. To wszystko sprawia, że nie udaje się zaangażować nauczycieli, uczniów i rodziców. Ci ostatni mają coraz mniejsze zaufanie do szkoły. Szukają dla swoich dzieci innej edukacji. Niektórzy nawet rezygnują z niej na rzecz domowej. Dyskutują w sieci, wyliczają absurdy i marzą o nowym jej paradygmacie. Mimo powszechnej niemal już świadomości faktu wyczerpania się modelu szkoły industrialnej, zbyt mało czyni się, aby szkoła przyszłości stała się rzeczywistością, a nie jedynie marzeniem.
Jak piszą autorzy wizji szkoły przyszłości, da się tę edukacyjną przyszłość przewidzieć. Wystarczy uważnie obserwować to, co dzieje się już w pojedyńczych szkołach i przysłuchiwać licznym dyskusjom nauczycieli i rodziców. Wielu - również skupieni w grupie Superbelfrzy - przypomina, że realizacja postulowanej szkoły przyszłości rozpoczyna się od pojedyńczego człowieka, w pojedyńczej szkole. Prawdziwy lider - chciałbym, aby takim był każdy minister edukacji - powinien umieć stworzyć wizję, za którą ludzie zechcą podążąć, z którą będą się utożsamiać, która wyzwoli energię tysięcy nauczycieli. Do dziś nie ma ani wizji narodowej edukacji, ani jej misji. Dlatego tak trudno uzyskać odpowiedź na pytanie, po co nam tablety, po co inwestujemy w interaktywne tablice i dyskutujemy o e-podręcznikach? Dlaczego angażujemy się w systemowe projekty, co daje nam Cyfrowa Szkoła? Dlaczego to wszystko jest takie ważne? Czy celem ma być odchudzenie uczniowskich tornistrów? Czy jak chcą inni, uczynienie szkoły bardziej przyjaznej, w której nauka byłaby przyjemniejsza, łatwiejsza, no i szkoła byłaby nowocześniejsza. To za mało. Bo na czym ma polegać nowoczesna szkoła? Czy jej jakość mierzymy ilością nowych technologii? Jaki narodowy cel chcemy osiągnąć dzięki Cyfrowej Szkole? O tym, że brakuje wizji tego projektu świadczą dyskusje na forach internetowych, rozmowy o przypadkowości działań, braku koordynacji, często też niekomptencji. To wszystko sprawia, że nie udaje się zaangażować nauczycieli, uczniów i rodziców. Ci ostatni mają coraz mniejsze zaufanie do szkoły. Szukają dla swoich dzieci innej edukacji. Niektórzy nawet rezygnują z niej na rzecz domowej. Dyskutują w sieci, wyliczają absurdy i marzą o nowym jej paradygmacie. Mimo powszechnej niemal już świadomości faktu wyczerpania się modelu szkoły industrialnej, zbyt mało czyni się, aby szkoła przyszłości stała się rzeczywistością, a nie jedynie marzeniem.
Etykiety:
Cyfrowa Szkoła,
e-podręcznik,
Szkoła przyszłości,
wychowanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)