Wróciłem z Ogólnopolskiego Przeglądu Projektów Uczniowskich w Krakowie. Wcześniej jako juror miałem okazję poznać i ocenić prawie 400 fantastycznych pojektów nadesłanych z 200 gimnazjów z całej Polski. W Krakowie wysłuchałem wytypowanych przez jury 16 najlepszych zespołowych prezentacji. Z każdego województwa wytypowano jeden projekt. W Krakowie spotkali się autorzy działań na rzecz swojego środowiska, lokalnej społeczności, szkoły, miasta lub osiedla. Uczniowie gimnazjum mieli za zadanie zdiagnozowanie rzeczywistych problemów w swoim najbliższym środowisku i wybranie jednego, który są w stanie samodzielnie rozwiązać. W ten sposób powstały plany nowych ścieżek rowerowych, place zabaw, bezpieczne przejścia dla uczniów, dodatkowe zajęcia pozalekcyjne, odnowione przystanki, przeprowadzono akcje ekologiczne i stworzono programy promocji własnych miejscowości. Uczniowie prezentowali wyniki swoich aktywności. Mówili, czego nauczyli się realizując projekty, co im się udało, co sprawiło największą radość. Przekonali się, że warto myśleć o działaniu na rzecz dobra wspólnego. Doświadczyli radości z czynienia dobra na rzecz innych. Docenili wartość współpracy i współzależności w rozwiązywaniu ważnych dla innych problemów.
Trudno jest przecenić wartość działań uczniowskich. Na pewno nie było łatwo zdecydować, które z nadesłanych projektów powinny zostać zaproszone do zaprezentowania w krakowskim przeglądzie. Jednak bardzo łatwo przyszło ocenić publiczne prezentacje uczniów. Każdy z zespołów miał dwie. Pierwsza trwała 3 minuty, celem było zaprezentowanie zespołu, opiekuna oraz tematu i hasła projektu. Druga to 10 minut merytorycznej prezentacji. Cele, zadania, sposoby rozwiązania problemu i wyniki prac zespołu. Niestety, żadna z 16 prezentacji nie wzbudziła mojego zachwytu. Treść ich była niezwykle cenna i ważna, ale forma prezentacji na bardzo niskim poziomie. Uczniowie nie potrafili samodzielnie opowiedzieć o swoich działaniach. Czytali z kartek, z notatników, ze slajdów i z ekranu, często tyłem do słuchaczy. Recytowali wyuczone formułki i nie skupiali uwagi innych. Nie było w tym naturalności, swobody, młodzieńczego entuzjazmu ani prawdziwej radości i przyjemności. Młodzież z gimnazjów nie potrafiła mówić od siebie, nie miała kontaktu z publicznością. Nie potrafiła zintegrować swoich multimedialnych prezentacji z własnymi wypowiedziami. Nie radziła sobie z kłopotami i nieoczekiwanymi zdarzeniami. Załamywała się i poddawała stresowi, który ich paraliżował. Brakowało spójnych wypowiedzi, ciekawej formy i poprawności językowej. Momentami improwizowali, ale nauczyciele reagowali na te sytuacje krytycznie. Rzadko wspierali, zachęcali i odwoływali się do ich silnych stron. Pilnowali, aby powiedzieli wszystko, co przygotowali uczniom na kartkach. Brakowało autentyczności, osobistego zaangażowania. Czasami czułem się jak na akademii szkolnej sprzed 40 lat. Niestety, naszym gimnazjalistom brakuje kompetencji społecznych, umiejętności publicznych prezentacji, przemawiania do innych, reagowania na zachowania publiczności.
Polscy uczniowie potrzebują ćwiczeń, więcej okazji do samodzielności, czerpania radości z własnej twórczości, inwencji, pomysłowości. Potrzebują profesjonalnego wsparcia i doradztwa doświadczonych osób. Kiedy i gdzie mają się tego uczyć, jeżeli nie w szkole? Kto - jeśli nie nauczyciel - da uczniom szansę nauczenia się publicznych wystąpień. Bez autentycznego wsparcia nie nauczymy ich wiarygodnych i spójnych w formie i treści wystąpień. Przed nauczycielami dużo ważniejsze zadanie. Tym wyzwaniem jest nauczenie uczniów właściwego planowania wystąpień, wpływu na jej formę i ich finalny efekt, a także koncentracji na treści i celu prezentacji. To ważniejsze niż skupianie się jedynie na przekazywaniu wiedzy.
Kiedy obserwuję utalentowanych młodych ludzi w programach The Voice of Poland, Mam talent, czy X-Factor, z żalem stwierdzam, że prezentowane podczas występów cechy charakteru takie jak odwaga, swoboda, poczucie własnej wartości były rozwijane poza szkołą. Sami o tym mówią. To, co pozwoliło im stanąć na scenie, jest wynikiem ich własnej pracy, konsekwencji i odpowiedzialności. Polska szkoła słabo dba o kształtowania tych postaw. Szkoda, bo to ważna kompetencja. Bez niej trudno będzie przekonać innych do siebie i do własnych pomysłów. Nie uda się zachęcić i zaangażować innych do wspólnego działania. Wybieramy spośród podobnie wykształconych tych, którzy mają talent, opanowaną sztukę publicznych wystąpień. O przyjęciu decydują interesująca forma, osobista wiarygodność, poczucie własnej wartości, odwaga, wiara i przekonanie o własnych racjach. Trzeba o tym nieustannie pamiętać!

