Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Majewska Opiełka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Iwona Majewska Opiełka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

Integralna wizja edukacji przyszłości

W poszukiwaniu uzasadnienia dla wizji edukacji przyszłości uwzględniającej najnowsze osiągnięcia w zakresie filozofii, pedagogiki, psychologii i badań edukacyjnych, natrafiłem na wyjątkową pracę Marzanny Kielar* dotyczącą zastosowania w edukacji integralnej wizji Kena Wilbera - amerykańskiego filozofa uznawanego za najbardziej znaczącego przedstawiciela filozofii ewolucyjnej i innowacyjnego myślenia. Na świecie istnieje wiele podejść metodologicznych urzeczywistniających jego wizję. Ciekawym wydają się propozycje wykorzystania programów integralnej edukacji na John F. Kennedy University, University of Oklahoma, a także w szkołach w Nowym Jorku i Szwecji. W koncepcji Wilbera należy wyróżnić przede wszystkim pięć elementów, które tworzą jego autorski model AQAL (All Quadrants All Levels), tj, wymiary ludzkiej aktywności i doświadczeń, poziomy świadomości, linie rozwoju, stany świadomości i podejścia typologiczne. Wilber wykorzystuje je do tworzenia integralnych programów, koncepcji pracy i organizacji systemów, w tym również edukacyjnych. Wszystko to tworzy matrycę i wpisane jest w przestrzeń czterech obszarów, tj indywidualnych doświadczeń, zachowań, kultury i systemu społecznego. Pierwszy dotyczy subiektywnego postrzegania świata, drugi obiektywnych zachowań, trzeci intersubiektywnej przestrzeni kulturowej i ostatni to zewnętrzny, materialny i instytucjonalny wymiar życia zbiorowości. Tworzy się w ten sposób horyzontalną i wertykalną wizję edukacji.
„Każdy z czterech wymiarów rzeczywistości - behawioralny, intencjonalny, kulturowy i systemowy - jest obecny zarówno wtedy, gdy uczniowie odpoczywają w czasie przerwy szkolnej, jak i wtedy, gdy nauczyciel sprawdza klasówki. Rozpoznanie tego faktu pozwala świadomie pracować z wymienionymi wymiarami, co z kolei prowadzi do głębszego zjednoczenia z rzeczywistością i pełniejszej odpowiedzi na jej wyzwania.” (cyt. za Marzanna B. Kielar, Integralna wizja Kena Wilbera i jej zastosowanie w edukacji)
Aby uniknąć kształcenia technokratów i przełamać dotychczasowy model szkoły „formatującej fabryczne komponenty” tworzy się wartościowe, ale przede wszystkim innowacyjne programy. Wilber twierdzi, że dziś nie wystarczy już kształcenie kreatywnych osób, ale w pedagogice należy włączyć element związany z duchowością. Coraz silniej brzmią głosy tych, którzy dostrzegają znaczenie w edukacji rozwoju duchowego. Oczywistym jest, że prawidłowy rozwój powinien odbywać się w równowadze pomiędzy czterema obszarami ludzkiej aktywności. Zwraca na to uwagę Stephen Covey, a w Polsce w swojej autorskiej koncepcji logodydaktyki Iwona Majewska - Opiełka**. Postulat równowagi dotyczy obszaru fizycznego, intelektualnego, emocjonalnego i duchowego. Dziś ten ostatni jest zaniedbywany. Szkoła koncentruje się przede wszystkim na wymiarze intelektualnym, czy też fizycznym rozwijanym w szkołach sportowych. Brakuje w programach wychowawczych obszaru duchowego. Jest on, podobnie jak emocjonalny, zupełnie nieobecny w przedmiotowym nauczaniu. Integralna koncepcja Wilbera dostrzega jego wagę we wszystkich obszarach i poziomach edukacji.

Kiedy w latach 90-tych ubiegłego wieku wdrażałem w naszej szkole elementy programu Stephena Covey'a i koncepcji Iwony Majewskiej - Opiełki dużą uwagę zwracaliśmy na duchowość rozumianą jako samorealizację, autokreację, czy transgresję. Ale także kontemplację pięknem, po prostu sztuką. Podejście to nie ograniczyło się tylko do religijnego wymiaru.
„Kształcenie dyspozycji twórczych w oderwaniu od rozwijania szeroko rozumianej duchowości, zdaje się sprzyjać wychowaniu twórczych technokratów - ludzi dobrze znających techniki sprzyjające twórczemu myśleniu, na przykład synektykę czy „burzę mózgów”, ale nie twórców w pełnym tego słowa znaczeniu. Redukcjonistyczna wizja nauki nie uwzględnia, również w pedagogice twórczości, wszystkich wymiarów istnienia ani wyższych poziomów ludzkiego rozwoju, wytwarzając ułomną wizję twórczości i fragmentaryczny światopogląd.” (cyt. za Marzanna B. Kielar, Integralna wizja Kena Wilbera i jej zastosowanie w edukacji)
Pięć elementów wpisanych w model AQAL tworzy dwadzieścia obszarów edukacji. To uniwersalne, proste narzędzie pozwala na tworzenie integralnych programów, wizji, koncepcji i ewaluacji. Dwadzieścia aspektów edukacji AQAL można stosować zarówno w odniesieniu do nauczyciela, uczniów, dydaktyki, jak i przestrzeni klasowej. To ogromny potencjał edukacyjny zawarty w koncepcji Wilbera.

Podejście integralne w szkole pozwala na szerokie ujęcie każdego wprowadzającego tematu, zezwala łączyć informacje i towarzyszyć uczniom w odnajdywaniu pełniejszego sensu wiedzy. Systemy edukacyjne ograniczają poprzez przedmiotowy i klasowy charakter pracy próby szukania przez uczniów celu istnienia. Prowadzi to do frustracji, apatii i poczucia porażki. Wyraża się to w w cynicznym, ale zapewne pragmatycznym z punktu widzenia ucznia pytaniu: Czy to będzie na teście? Uczniowie mają pełną świadomość tego, że procesy kształcenia coraz mniej łączą się z ich życiem, nadziejami i przyszłością. Doświadczenia edukatorów i badaczy integralnej pedagogiki - między innymi Lynne D. Feldman - nauczycielki z nowojorskiej szkoły, wskazują na konieczną potrzebę przeformułowania edukacji i zaproponowania uczniom spójnego, zrozumiałego i zintegrowanego systemu. Tę integralną koncepcję wizji Kena WIlbera i jej zastosowania w edukacji doskonale przybliża Marzanna Kielar. Trudno przecenić znaczenie tej pracy dla edukacji przyszłości. Autorka nie tylko charakteryzuje teorię integralną Wilbera, ale wskazuje zastosowanie metastruktury AQAL w konkretnych szkołach, prezentuje programy i przykłady ich realizacji, omawia zastosowanie modelu w pedagogice twórczości i najważniejsze - przedstawia recepcję i krytykę teorii integralnej Kena Wilbera oraz stan badań w Polsce.

* Marzanna Bogumiła Kielar, Integralna wizja Kena Wilbera i jej zastosowanie w edukacji, Wydawnictwo Akademii Pedagogiki Specjalnej, Warszawa 2012

** Iwona Majewska - Opiełka, Logodydaktyka, Droga rozwoju, GWP 2013, 
w przygotowaniu w wydawnictwie OPERON jest książką Logodydaktyka w szkole

poniedziałek, 25 marca 2013

Co to znaczy dobrze uczyć, kto to jest dobry nauczyciel?


Dziś trudno jest być dobrym nauczycielem,  ale na pewno nie jest to niemożliwe. Dobry nauczyciel to nauczyciel skuteczny. Skuteczność oznacza osiąganie celów przy optymalnym nakładzie pracy. Skuteczny nauczyciel to taki, który osiąga cele, jakie postawiono przed nim i jakie on sam sobie wyznaczył. Jeżeli go zrealizuje, to znaczy, że jest dobrym nauczycielem. A jaki dziś cel stawia się przed nauczycielami? Co jest jego głównym zadaniem? Egzaminy, testy i sprawdziany zewnętrzne! Czyż nie? Do których nauczycieli ustawiają się kolejki? O których nauczycieli upominają się rodzice? Do tych, którzy najlepiej przygotują do egzaminu. Dobrze uczyć, to znaczy być w tym skutecznym. Tę skuteczność w polskiej szkole wyznacza jedno kryterium - egzaminy zewnętrzne. Ono stanowi dla wielu alibi, aby nie zmieniać się, bo po co, jeżeli wyniki są bardzo dobre, a szkoła pozycjonowana jest w rankigach bardzo wysoko. Nie jest łatwo być dobrym nauczycielem, jeżeli tak postawimy cel edukacji. Ale dopóki szkoła nie będzie miała jasnej misji, to tak długo będzie obiektem poszukiwania idealnego modelu przy jednoczesnej krytyce obecnego systemu.

Jest jeszcze drugi powód, dla którego trudno dziś stać się dobrym nauczycielem. Trudno, bo stawiamy przed nim kolejny cel.  Trudny, bo przed nauczycielem zadanie bycia osobą, którą on sam najczęściej nie jest. Dobry nauczyciel powinien umieć budować swój warsztat pracy z uczniem, swoje z nim relacje, komunikować się z zewnętrznym światem w oparciu o cechy, które budują w nim i w uczniach charakter. Cechy te w skrócie to poczucie własnej wartości, proaktywność, pozytywne myślenie, poczucie obfitości i spójność wewnętrzna. Mamy te cechy, ale nie mamy ich rozwiniętych na odpowiednio wysokim poziomie. Chcemy wyposażyć w nie naszych uczniów, rozwijać w nich i kształtować. To może być trudne. Po pierwsze, my powinniśmy je posiadać na odpowiednim poziomie po to, aby móc uczyć tego innych. Po drugie, trudno dać coś, czego samemu się nie ma.

Już wiemy, że w szkole rządzą testy. Można z tego wysnuć błędny wniosek, że dobra szkoła to nie taka, dla której głównym celem edukacji jest kształcenie charakteru, postaw i nawyków skutecznego działania, ale taka, która przygotuje uczniów do egzaminu. Niestety, ale taki sposób myślenia o szkole jest cały czas jeszcze powszechny. Wielu z nas zastanawia się, kiedy i w jaki sposób zadbać o własny rozwój. Brak działania usprawiedliwiamy najczęściej biurokracją nałożoną na szkołę i nauczyciela. A przecież praca nad rozwijaniem naszych cech charakteru powinna być dla nas najważniejsza. Potrzebują tego też uczniowie.

„Żaden futurolog, informatyk czy twórca najnowszych cudeniek technologicznych nie ma takiego wpływu na przyszłość świata jaką ma Nauczyciel. Kształcicie i kształtujecie przyszłe pokolenia. Wychowujecie polityków, wszystkich pracowników, rodziców i... nauczycieli. Jutro tworzy się dziś. Temu dziś trzeba poświęcić całą koncentrację, uważność i starania.” Iwona Majewska - Opiełka

Nauczyciel dotyka przyszłości jak nikt inny. To oczywiste, że zawsze można być dobrym nauczycielem. Dobrze uczyć dziś, to pozwolić uczniom wykorzystać ich umiejętności i nawyki ukształtowane przez technologie. Wykorzystać jako potencjał i potraktować je jako kolejne wyzwanie. Dobry nauczyciel jest jak lider, który odwracając się za siebie widzi tłum, który chce za nim podążać. Dobry nauczyciel to osoba, która w określonej grupie uczniów stymuluje proces wytyczania i osiągania celów, wyzwalając w sobie i innych entuzjazm oraz zdolności i najlepsze cechy charakteru. To co w szkole powinno być dziś najważniejsze, to nie budowanie i utrwalanie szkoły transmisyjnej, ale tworzenie w niej przyjaznego środowiska uczenia się od siebie nawzajem.

Dziś w szkole nie wiedza i informacje przedmiotowe są najistotniejsze, ale budowanie kompetencji społecznych takich jak współzależność, współpraca, zaufanie, pozytywna i skuteczna komunikacja oraz wiarygodność. Ogromnym zainteresowaniem wśród nauczycieli cieszą się dziś kursy związane z samorozwojem, rozwijaniem w sobie takich właśnie cech charakteru, a nie tylko osobowości. Tego ostatniego można się bardzo łatwo nauczyć na przeróżnych szkoleniach. Oczywiście, że nie ma niczego złego w kursach typu: jak w trzy minuty zrobić na kimś wrażenie, dopóki odwołujemy się do zasad i wartości a nie manipulacji. Dobrze uczyć, to dbać w szkole, by była miejscem zapewniania potrzeb psychicznych dziecka, stawała się autentycznym miejscem uczenia się ucznia i dopiero na tym fundamencie rozwijać i kształtować kluczowe kompetencje. Ta kolejność nie jest przypadkowa. Tylko w środowisku, w którym nas szanują, cenią i kochają można koncetrować się na odkrywaniu i rozwijaniu pasji i talentów. Tacy uczniowie na pewno będą zmotywowani i zaangażowani w realizację własnych marzeń. Będą potrafili wyznaczyć sobie cele i określić skuteczną strategię ich osiągania. Nauczyciel, który dobrze uczy to taki, który jest przykładem postawy opartej na charakterze.

Jedno jest pewne: nauczyciel dziś to zupełnie ktoś inny niż kiedyś. Nie sama wiedza jest tym, czego oczekuje się od nauczyciela. Tę łatwo przyswoić z różnych dostępnych źródeł. To, co jest dziś potrzebne to mądrość i umiejętność stymulowania rozwoju uczniów. (...) Ta nowa pozycja jest źródłem wielu wyzwań. Żadna szkoła nie przygotowywała do tak rozumianego procesu nauczania i wychowywania. Dlatego trzeba samodzielnie poszukiwać najlepszych dróg i doskonalić siebie pod kątem stawania się liderem. To praca nad własnym charakterem i własnym szczęściem.” Iwona Majewska Opiełka

Tylko nauczyciel szczęśliwy, z poczuciem własnej wartości, pozytywnie nastawiony do życia, proaktywny i spójny wewnętrznie jest w stanie tworzyć takie postawy wśród swoich uczniów. Innej drogi nie znam.

sobota, 31 grudnia 2011

Moje autorytety

Nie rozstaję się prawie z komputerem, a ostatnio z iPadem. Mam dostęp do internetu w podróży, w pracy i w domu. Mobilny internet ułatwia mi kontakt i pomaga w szybkim pozyskiwaniu niezbędnych informacji. Szukam i wybieram te hotele, kawiarnie i miejsca pracy, w których jest dostęp do sieci WiFi. Znajduję ich w Polsce coraz więcej. Do bezprzewodowego dostępu do internetu przyzwyczaili się uczniowie w naszej szkole. Korzystają z niego zarówno w czasie zajęć, jak i podczas przerw. Zmusza ich do tego sytuacja. Plan zajęć dostępny jest tylko w wersji on-line. Dzienniki lekcyjne są jedynie w wersji cyfrowej. Większość wykorzystywanych w szkole pomocy to interaktywne, multimedialne materiały dostępne na żądanie i w zasięgu jednego kliknięcia. Zmienia się szkoła, zmienia styl pracy i życia. Dla tej nowej rzeczywistości tworzymy nowe modele dydaktyki i wykorzystujemy najnowszą wiedzę dotyczącą uczenia się i pracy mózgu.

Codziennie szukam autorytetów, ekspertów i liderów, którzy mogą pomóc w mojej pracy dydaktycznej. Chcę uczyć się od najlepszych. Pomaga mi w tym codzienna lektura stron internetowych, portali i blogów. Najczęściej zaczynam dzień od bloga Iwony Majewskiej - Opiełki. Tam znajduję inspirację, motywację i siłę do podejmowania kolejnych nowych wyzwań. Pozytywnej energii, wiedzy ze świata literatury, kultury i niebanalnego stylu życia dostarcza mi blog Remigiusza Grzeli. Niezwykle ważną w poszukiwaniu nowoczesnych rozwiązań dydaktycznych i zastosowania technologii cyfrowej w szkole i życiu jest strona Lechosława Hojnackiego. Jego pogląd na temat funkcjonowania systemu edukacji i pokolenia dzisiejszych uczniów jest dla mnie szczególnie cenny i bardzo potrzebny. Natomiast od Wiesława Mariańskiego otrzymuję impuls do spojrzenia na sprawy edukacji z innej perspektywy. Autor rodzicielskiego bloga pozwala dostrzeć zupełnie nową perspektywę w myśleniu o szkole. Merytoryczny i potrzebny w mojej zawodowej pracy jest autorski blog dr Marzeny Żylińskiej, która dla mnie jest jednym z najważniejszych ekspertów w dziedzinie neurodydaktyki. I wreszcie ważnym wydarzeniem edukacyjnym jest pojawienie się w grudniu br. strony prof. Mariusza Zawodniaka - promotora Szkoły Nowej Generacji i autora ważnych tekstów w miesięczniku Edukacja i Dialog. Wszystkie te osoby to autorytey w swoich dziedzinach, które nie zdają sobie sprawy, że swoją ekspercką wiedzą, kulturą i rzetelnym podejściem do zagadnień edukacji wspierają moje działania w poszukiwaniu lepszej szkoły, nowoczesnej dydaktyki i skutecznych koncepcji wychowawczych.

Na koniec muszę wspomnieć o najważniejszej dla promocji nowoczesnej edukacji stronie tworzonej przez Marcina Polaka. Jego Portal Nowoczesnej Edukacji Edunews umożliwia kontakt z autorytetami z całego świata. To właśnie tam mam dostęp do najważniejszcyh raportów, diagnoz, analiz i wyników badań dotyczących edukacji. Tam mogę czytać teksty m.in. prof. Janusza Morbitzera i prof. Macieja Sysły. Edunews.pl to najważniejszy i najbardziej opiniotwórczy portal edukacyjny w Polsce. Trudno wyobrazić mi sobie pracę bez informacji, poglądów i wiedzy udostępnianych na stronach tego portalu.

Koniec roku to znakomita okazja, aby podziękować wszystkim autorom stron, portali i blogów za wsparcie, inspirację i prawdziwą wartościową wiedzę. Dziękuję za pomoc w moim osobistym i zawodowym rozwoju. Życzę wszystkim wytrwałości i konsekwencji w pracy na rzecz polskiej szkoły.

Ważne dla mnie linki ważnych dla mnie osób:

Iwona Majewska - Opiełka
Remigiusz Grzela
Lechosław Hojnacki
Wiesław Mariański
dr Marzena Żylińska
prof. Mariusz Zawodniak
Portal o Nowoczesnej Edukacji EDUNEWS

Witold Kołodziejczyk | Utwórz swoją wizytówkę

niedziela, 11 grudnia 2011

Polski kompleks?

Czy wywiad z Markiem Prenskym w Gazecie Wyborczej (10-11 grudnia 2011) słusznie został nazwany kontrowersyjnym? Ten amerykański pisarz i publicysta wprowadził do naszego dyskursu o edukacji m.in. takie pojęcia jak cyfrowy tubylec i cyfrowy imigrant. Tym ostatnim nazywa pokolenie, dla którego cyfrowy świat jest nadal czymś obcym. Bardzo szybko pojęcia te zostały spopularyzowane w środowisku edukacyjnym w Polsce m.in. przez Lechosława Hojnackiego, Marcina Polaka, Edwina Bendyka, profesora Sysłę, czy prof. Morbitzera. Metafora ta pomaga zrozumieć i wytłumaczyć zachowania dzisiejszego pokolenia uczniów i nauczycieli. To od Aleksandry Pezdy - znakomitej dziennikarki walczącej o nową edukację, zaczęła się prawdziwa edukacyjna debata w Gazecie Wyborczej i ważna akcja społeczne Szkoła 2.0. Dziennikarka skutecznie udowadnia, że dzisiejsza szkoła nie jest w stanie sprostać wyzwaniom współczesnego świata. Dowodzi w swoich licznych publikacjach, że dotychczasowy paradygmat patrzenia na edukację jest nieskuteczny. Podróżuje po świecie, podgląda, promuje dobre praktyki, pisze książki i działa na rzecz promocji nowej szkoły. Dla mnie niezwykle irytującym okazuje się, że bardzo często dopiero wywiady, wystąpienia i artykuły zagranicznych autorytetów stają się pretekstem do dyskusji o kondycji współczesnej szkoły. Dlaczego mając tak wielu specjalistów w Polsce musimy cały czas podpierać się Kenem Robinsonem, Markiem Prenskym, czy Donem Tapscottem? Sam zresztą popełniam często ten błąd. Dlaczego nie słuchamy naszych ekspertów, dlaczego nie chcemy im wierzyć? Dlaczego przemawiają do nas głośniej autorytety zza granicy. Kilka lat temu w Polityce pojawił się ważny artykuł Marzeny Żylińskiej, która dowodziła, że szkoła szkodzi na mózg. Natomiast w miesięczniku Fokus Joanna Nikodemska nawołuje, aby nie dać zapuszkować w szkołach naszych dzieci. Edwin Bendyk regularnie pisze o pokoleniu sieci i jego niewykorzystanym potencjale, a Iwona Majewska Opiełka mówi o kształtowaniu wsród uczniów postaw opartych na charakterze i przekonuje, że zadaniem dzisiejszej szkoły jest wychowanie odpowiedzialnego, proaktywnego, kreatywnego społeczeństwa oraz charyzmatycznych liderów. Od 15 lat prof. Agnieszka Kłakówna krytykuje polską testomanię i przedstawia nową wizję edukacji humanistycznej. Swój udział w debacie na temat wyzwań edukacyjnych w cyfrowym świecie ma również miesięcznik Edukacja i Dialog. Spośród rodziców odważnym głosem jest blog Wiesława Mariańskiego. Przykładów można mnożyć więcej. Skąd bierze się więc ten nasz kompleks? Powołujemy się na zagraniczne autorytety, a nie wykorzystujemy własnych. Skąd w nas ten brak wiary w siłę naszych publicystów, naukowców, dziennikarzy i praktyków, którzy od dawna mówią to, co dziś w rozmowie Markiem Prenskym nazywa się kontrowersyjnym poglądem na edukację. Być może nadal jest to kontrowersyjne w Polsce, ale również w Polsce jest artykułowane przez polskich specjalistów równie odważnie i zdecydowanie od lat. Czy dopiero zagraniczny autorytet uwiarygadnia nas? Na portalu Edunews.pl znajdujemy głosy polskich ekspertów, którzy od dawna widzą w Polsce konieczność podążania za indywidujalną pasją, zmianą podstawy programowej, tworzenia nowego modelu dydaktycznego, czy nowej generacji podręczników. To Polacy mówią o neurodydaktyce, konieczności problemowego nauczania, odejścia od standardyzacji, testowania i ciągłego egzaminowania. Zbiurokratyzowana polska szkoła, w której największy udział ma MEN - zwany często największym hamulcowym polskiej oświaty - nie zmieni się, jeżeli nie uwierzymy w swój potencjał, swoją eksperckość i konieczność zaakceptowania nowej wizji polskiej szkoły postulowanej przez polskich ekspertów. To dzięki nim możemy stać się przykładem nowoczesnej edukacji. Być tymi, którzy będą autorytetami w globalnym świecie. Już dwa lata temu na łamach miesięcznika Edukacja i Dialog w wywiadze zatytułowanym Zdążyć, zanim wyprzedzą mówiłem to, co dziś w rozmowie z Aleksandrą Pezdą mówi Marc Prensky. Chcę być nauczycielem, który wraz z wieloma podobnie myślącymi zostanie usłyszany. Szukajmy w Polsce tych, którzy rozumieją naszą kulturę i specyfikę naszego systemu oświaty. Wykorzystajmy potencjał narodowej dyskusji i wnioski z ostatniego Kongresu Obywatelskiego. Mamy swoje autorytety, swoich ekspertów, naukowców i swoich publicystów, którzy mogą pomóc nam w tworzeniu nowego porządku edukacyjnego w Polsce. Uwierzymy w siebie. Witold Kołodziejczyk | Utwórz swoją wizytówkę