Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WebQuest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WebQuest. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 września 2017

Zrozumieć ucznia

Zrozumieć, to znaczy odkryć w drugim człowieku jego silne strony. Wyzwalać najlepsze cechy charakteru, zarażać entuzjazmem i budować w nim poczucie własnej wartości. To wreszcie zaspokoić tak podstawowe potrzeby jak szacunek, uznanie, akceptacja, przyjaźń i miłość.

sobota, 5 września 2015

O (nie)obecności otwartych zasobów w szkole

Podczas licznych paneli 3. Kongresu Polskiej Edukacji w Katowicach w gronie 1200 uczestników dyskutowano, inspirowano,  ale też prezentowano oczekiwania, ważne idee, programy i budzące się inicjatywy. Mówiono o obecności rodziców w szkole, o tym, czego nie robimy dla swoich uczniów, o czym zapominamy podczas lekcji i o czym powinniśmy pamiętać podejmując się nowych wyzwań. Przekonywano dlaczego i po co szukać nowych rozwiązań i podejmować się nowych zadań. Mówiono o wyzwaniach związanych z obecnością otwartych zasobów edukacyjnych w szkole.

czwartek, 27 listopada 2014

Od zaczarowania, przez rozczarowanie, aż do dojrzałego wdrożenia modelu pracy projektowej

Zaczarowanie. Kiedy przed laty poznałem model pracy metodą WebQuest, intuicyjnie czułem, że to idealne narzędzie pozwalające uczniom samodzielnie pracować, uczyć się i tworzyć nowe idee, pomysły i innowacyjne rozwiązania. Uwierzyłem, że wykorzystam nie tylko naturalną umiejętność uczniów w posługiwaniu się nowymi technologiami, ale też ich kreatywność i pracę w sieci. W codziennej praktyce przekonałem się, jak wymagająca to metoda, choć jej struktura jest prosta. I może właśnie to sprawia, że wielu ulega złudzeniu i nie docenia jej prawdziwej wartości. W Polsce jednymi z pierwszych popularyzatorów WebQuestów byli Piotr Peszko, Lechosław Hojnacki, Sabina Furgoł. Powstał nawet dedykowany metodzie blog i poradnik promowany przez Marcina Polaka na stronach portalu Edunews.pl

środa, 22 października 2014

Nowy wymiar edukacji

„Dość narzekania na dzisiejszą edukację” - brzmiał apel pod jednym z moich tekstów poświęconych polskiej szkole. Tak więc kilka faktów o projektach rozwijanych pod moim kierunkiem zarówno w szkołach samorządowych, jak i niepublicznych. Prezentuję działania związane z wdrażaniem nowych modeli dydaktycznych, tworzeniem praktycznych rozwiązań i koncepcji edukacji nowego wymiaru. Każda ze szkół wybrała inną strategię działania, w każdej to wynik dyskusji i wspólnej decyzji nauczycieli. Wielu dyrektorów, nauczycieli, ale również przedstawiciele akademickich ośrodków realizują podobne projekty. Działają i nie czekają na decydentów odpowiedzialnych za narodową edukację.

piątek, 27 grudnia 2013

Sztuka prowadzenia sporów

Jako odpowiedź na deficyt odpowiedniej jakości politycznej debaty, na brak kultury prowadzenia sporów, nie tylko w przestrzeni publicznej, ale też w codziennym życiu i typowych szkolnych sytuacjach, przypomniałem sobie o jednej z ciekawych form pracy z uczniami. W dobie braku dialogu, kultury dyskusji i przykładów dostarczanych nam przez świat polityki, wyzwaniem dla szkoły może stać się kreowanie postaw, które sprawią, że nasi uczniowie zrozumieją wartość sporu i różnicy zdań. Nauczą się nie tylko szukać argumentów, ale też oddzielać osobę wygłaszającą swoje racje od niej samej i tym samym potrafią przyznać, że możemy szanować naszego adwersarza, ale niekoniecznie podzielać jego poglądy. Ponad dwadzieście lat temu, w czasach przemian społeczno - ekonomicznych ważne i niezwykle popularne było organizowanie debat szkolnych często wokół kontrowersyjnych tematów. Odbywały się w tym celu nawet ogólnopolskie konkursy i festiwale. W wielu z nich aktywnie brała udział publiczność. Uczniowie rozwijali w ten sposób kompetencje społeczne, uczyli się prowadzenia zgodnej z zasadami dyskusji, a tym samym aktywnego uczestnicwa w życiu publicznym. Idealny model debaty ma swoje źródło na Uniwersytecie Oksfordzkim. Stąd nazwa debaty oksfordzkiej opartej na ściśle określonych procedurach i zasadach. Tę formułę dyskusji warto przywołać właśnie dziś, kiedy obserwuje się nieobecność prawdziwej sztuki prowadzenia sporów. Wiele programów publiczystycznych opiera swój telewizyjny format właśnie na debacie oksfordziej. Przy okazji możemy przedstawić uczniom dobre i złe przykłady takich programów i politycznych sporów.

Dostrzegając ogromną wartość w rozwijaniu ważnych nawyków i postaw zaproponowałem uczniom pierwszej klasy gimnazjum w ramach zajęć projektowych zorganizowanie debaty klasowej. Cały proces pracy uczniów oparty był na procedurze webquestu. Samodzielnie musieli poszukać informacji na temat debaty oksfordziej i jej pochodzenia. Uczniowie przejrzeli kilka filmów na YouTube prezentujących przebieg debat, ich fragmenty w parlemencie angielskim. Zapoznali się hasłem na Wikipedii i na stronach organizacji promujących różne formy dyskusji. Na tej podstawie sformułowali zasady organizacji debaty oksfordzkiej, określili jej formę, udział i rolę publiczności. Wśród nich szczególną uwagę zwrócili na sposób organizacji przestrzeni, w której odbywa się debata, kolejność zabierania głosów, sposób zwracania się do przewodniczącego, rolę sekretarza i sposób formułowania argumetnów. Samodzielnie też przygotowali i przeprowadzili pierwszą klasową dyskusję. Zaskoczyli mnie ogromnym zaangażowaniem. Zrobili to nie tylko z dużą kulturą, ale przede wszystkim zachowali wiernie jej zasady. Wybrali przewodniczącego, sekretarza, podzielili się na zespoły i przeanalizowali informacje w Internecie. Czuli się odpowiedzialni za formę dyskusji, zachowanie kolejności wypowiedzi, przestrzeganie czasu wystąpień. Sformułowali prawidłowo tezę. Szukając argumentów „za” i „przeciw” uczyli się przede wszystkim - jak sami zauważyli - formulowania własnych sądów, aktywnego słuchania, swobodnego wypowiadania się, samodyscypliny, cierpliwość, i definiowania pojęć.

W czasach kryzysu profesjonalnego dialogu, kultury wyrażania własnych poglądów, umiejętności szukania argumentów, uczniowska debata może być znakomitą okazją stosowania jej podczas zajęć na wszystkich przedmiotach. To domena nie tylko zajęć związanych z problamatyką społeczną, ale z powodzeniem można ją stosować na przedmiotach matematyczno-przyrodniczych, czy artystycznych. Wśród zalet tej formy pracy wymienia się konieczność dyscyplinowania czasu wypowiedzi, aktywny udział i konieczność unikania uproszczń, lakonicznych wypowiedzi i potocznych sądów. Trudnością jest zachowanie przez uczestników autodyscypliny w konsekwentnym przestrzeganiu zasad i panowaniu nad emocjami. Publiczne wystąpienia wciąż nie są dla naszych uczniów mocną stroną. Debata rozwija cechy charakteru niezbędne do funkcjonowania w społeczeństwie obywatelskim. Kształci w uczniach między innymi proaktwyność, poczucie własnej wartości, spójność wewnętrzną oraz świadomość siebie i osobistych talentów.

* * * * * * 

Przygotowując debatę uczniowie korzystali z informacji na poniższych stronach:
http://www.ceo.org.pl/pl/sejmmlodziezy/news/debata-oksfordzka-0
http://e-lekcje.org/pomoce-naukowe/sztuka-debaty.html
http://civilia.pl/art,29,debata-oksfordzka

Warto pamiętać, że udana debata opiera się na czterech etapach:
przygotowanie – musimy ustalić z uczestnikami zasady, właściwie sformułować i przedstawić tezę, przygotować do obrony przedstawicieli dwóch przeciwstawnych stanowisk, wylosować te stanowiska, powołać moderatora i jurorów;
przeprowadzenie debaty – tu ważne są: strategia, linia, typy argumentów i kontrargumentów oraz dowody;
zakończenie – wskazanie przez jurorów zwycięzców;
podsumowanie i ocena debaty – omówienie kluczowych momentów debaty i określenie korzyści z jej przeprowadzenia.

sobota, 30 listopada 2013

Czy nowe modele dydaktyczne pomogą?

Potrzebą każdego człowiek jest potrzeba samorealizacji. Dlaczego tak trudno zaobserwować ją w szkole? Wyniki badań PISA 2012 dotyczące umiejętności 15-latków mogą temu zaprzeczać. Nasi gimnazjaliści według badań są jednymi z najlepszych w Europie. A szkoła - zdaniem premiera Donalda Tuska - nie wymaga żadnej rewolucji. Czy rzeczywiście możemy być spokojni i w polskiej szkole nie ma potrzeby dokonywania zmian? Od dziś nie będzie żadnych ocen, kartkówek i sprawdzianów. Dziś staniecie się wolnymi poszukiwaczami prawdy - mówi nauczyciel w jednej z powieści Niziurskiego. I to dla jego uczniów było prawdziwą rewolucją. Zawierzył swoim uczniom. Od tego momentu zmieniło się wszystko. A czy nasi uczniowie wierzą, że szkoła kształci kompetencje przydatne w życiu? Dziś media cytując wyniki PISA przekonują, że gimnazjaliści są najzdolniejszymi w Europie. Czy sami uczniowie są przekonani, że to miejsce, w którym uczą się podejmowania wyzwań i wiedzą, co jest każdego z nich powinnością wobec innych? Czy są pewni, że szkoła jest miejscem przejmowania odpowiedzialności za własne uczenie się i własny rozwój? Czy rozumieją, że w niej rozwija się analityczne, krytyczne myślenie? Aby szkoła była nowoczesna nie wystarczą jedynie innowacyjne technologie. A czy mogą ją zmienić nowe modele pracy? Czy mamy dostateczne dla uczniów argumenty, że one bardziej angażują, zwiększają motywację i sposób ich funkcjonowania?

Model dydaktyczny w realizowanym przeze mnie projekcie szkoły przyszłości oparty jest między innymi na metodzie WebQuest. Praca w ten sposób, organizacja przestrzeni i wykorzystanie mobilnych technologii stworzyły synergię. Zaowocowało to zupełnie nową jakością uczenia się uczniów i warsztatem nauczyciela. Zorganizowana w ten sposób przestrzeń była wynikiem stworzonej wcześniej wizji szkoły, której funkcją jest kształcenie postaw, charakteru, nawyków i kluczowych kompetencji. Kilkakrotnie pisałem już nie tylko o sukcesach, ale też słabościach projektu. Z jednej strony brak u  uczniów umiejętności samodzielnej pracy, zaangażowania, świadomości swojej siły (te kompetencje nie były objęte badaniami PISA), z drugiej zaś odpowiedniej ilości czasu przeznaczonego na szkolenia przygotowujące nauczycieli do pracy w nowych modelach dydaktycznych. A może to mit, że metoda odwróconej klasy, strategia wyprzedzająca, czy WebQuest to metody, które bardziej motywują do pracy, pomagają zaangażować się uczniom i przełamać obowiązujący dziś paradygmat lekcji. Czy w obliczu sukcesów naszych gimnazjalistów potwierdzonych w ostatnich badaniach przekonanie o wdrażaniu nowych metod pracy jest konieczne?

Podczas zajęć w jednym z gimnazjów poprosiłem uczniów, aby poszukali w sieci opisy metod, które uważane są za nowoczesne i odpowiadają nawykom dzisiejszego pokolenia uczniów. W trakcie rozmowy szukali definicji, opisów i podobieństw. Wskazywali zalety i wady. Dość łatwo przyszło im określić istotę każdej z nich. Mówili nie tylko o WebQuestach, odwróconej klasie, strategii wyprzedzającej, ale też o gamifikacji, blended learningu i metodzie projektów. Uczniowie mieli też za zadanie określić, który z modeli jest ich zdaniem najciekawszy, który ma szansę przyjąć się w szkole, który jest najbliższy ich stylowi uczenia się i pracy. Mówili o tym, jak wyobrażają sobie lekcje wykorzystujące te metody. Okazało się, że żadna nie zyskała ich szczególnej aprobaty. To, co przez twórców metod jest wartością, dla nich takim nie było. Argumenty o potencjale tych modeli nie przekonują ich dostatecznie. Są niewystarczające, aby uznać za skuteczne. Dlaczego? Bo za pomocą nowych technologii i nowych modeli pracy można nadal uczyć jak dawniej.

Uczniowie sceptycznie odnoszą się do koncepcji przeniesienia aktywności związanych ze zdobywaniem informacji do domu. Ich zdaniem odpowiedzialność za uczenie zostaje przerzucona na uczniów, w dodatku w wolnym dla nich czasie. Z niebywałą szczerością przyznawali, że nie mają w sobie tyle dyscypliny, aby mobilizować się do pracy. Twierdzili, że nikt ich nie nauczył, jak samodzielnie zarządzać swoim uczeniem, czasem i jego organizacją. O rozwoju tych kompetencji nie mówią wyniki badań PISA. Uczniowie tak bardzo tkwią z przekonaniem, że głównym zadaniem szkoły jest przygotowanie do egzaminów i testów, że nie potrafią wyzwolić się z tego utrwalanego od lat przeświadczenia. Od szkoły podstawowej nie robią niczego innego, jak tylko przygotowują się do egzaminów. Wyniki PISA potwierdzają skuteczność tej strategii. Czy to jednak wystarczy? Na czym więc polega ich problem? Uczniowie nie rozumieją, dlaczego i po co chodzą do szkoły? Rzadko o tym rozmawiają. Nie wierzą, że to coś więcej, niż tylko przygotowanie do egzaminów. Ich celem jest zdobycie przepustki do wymarzonej szkoły, a jedyną gwarancją jest dobrze zdany test. Gimnazjaliści nie znają odpowiedzi na pytanie po co szkoła, jaka jest jej misja? Nie znają, bo często sami nauczyciele nie potrafią na te pytania odpowiedzieć. Jednocześnie zdają sobie sprawę, że bez konkretnych kompetencji i nawyków skutecznego działania nie osiągną sukcesu, szczęścia, zawodowego spełnienia i nie zadbają o lepszą jakość życia. Jednak w żadnym wypadku rozwoju i kształtowania ich nie kojarzą ze szkołą. Wszystko, to co jest ciekawe, nie może odbywać się w niej, bo to zdaniem wielu niemożliwe. W nowych metodach dostrzegają jedynie przerzucenie na nich odpowiedzialności za zdobywanie i przetwarzanie informacji i tym samym zwolnienie z tego obowiązku nauczycieli. Twierdzą, że WebQuest to sposób, w którym cały proces uczenia się do egzaminów i wykonanie zadań jest ściśle kontrolowany poprzez określenie kroków i procedur. Niczego ich zdaniem to nie zmienia. Uważają, że ciekawie sformułowane zadanie i jednocześnie kontrolowana ścieżka postępowania według określonej struktury tworzą fikcję i alibi dla dotychczasowej dydaktyki. Twierdzą, że wskazanie źródeł, precyzyjna procedura dochodzenia do rozwiązania zadania i stworzenia konkretnych produktów zabijają nie tylko ich kreatywność, ale po raz kolejny zwalniają ucznia z odpowiedzialności za temat, treści i formę ich prezentacji. Nie chcą jednak - bo nie potrafią - zmienić sposobu pracy. Naszym zadaniem jest to zmienić i przekonać, że nowe modele dydaktyczne rzeczywiście wyposażają w potrzebne w życiu kompetencje. Wymaga to nie tylko konsekwencji, ale siły przekonywania i naszej wiarygodności. To na pewno jest wyzwanie. Uczniowie przyzwyczaili się, że podczas 45 minut otrzymywali konkretne treści, notatkę, zadania do rozwiązania i polecenia do domu. Cieszą się, jak tych ostatnich nie ma. Ten znany im i odtwarzany od lat codzienny rytuał stwarza bezpieczeństwo. Nie wierzą, że szkoła może być miejscem fascynującej pracy, uczenia się i czerpania z tego radości oraz prawdziwej satysfakcji. Szkoła skutecznie oduczyła ich samodzielności, odpowiedzialności i umiejętności planowania. Dziś wyniki badań PISA 2012 mogą być usprawiedliwieniem dla wielu. Nie ma potrzeby zmian. Jesteśmy skuteczni. Dziś uczniowie otrzymali informację, że wśród nastolatków w Europie są prymusami i to dotychczasowe metody pracy to sprawiły. Dziś wielu nauczycieli utwierdziło  się w przekonaniu, że tylko stare, sprawdzone modele pracy mogą zagwarantować szkolny sukces. Wszyscy otrzymują mocny argument, że dotychczasowa droga jest tą najwłaściwszą.

niedziela, 20 stycznia 2013

Gra o czas


Początek roku to doskonały moment na podsumowanie minionego czasu i tworzenie nowych planów. To okazja na poznanie skutecznych metod zarządzania sobą w czasie. Kształtowanie tej kompetencji, choć niezwykle ważne, jest w szkole całkowicie zaniedbane. Nauczyciele tłumaczą, że mają pilniejsze sprawy niż rozwijanie nawyków skutecznego działania. Całodzienny warsztat dedykowany uczniom okazał się cennym dla nich doświadczeniem. Jakież było ich zdziwienie, kiedy w trakcie zajęć odkryli, że to, co może zmienić ich jakość funkcjonowania w domu i w szkole, to koncentracja na sprawach, których właśnie nie robią, bo pochłonięci się sprawami pilnymi. Uczniowie rozpoczęli swoje zajęcia od wymienienia czynności, które w istotny sposób mogą zmienić jakość życia. W tym celu mieli wskazać przynajmniej jedną, która wykonywana systematycznie w domu lub szkole mogłaby wpłynąć na podniesienie skuteczności działania i w wymierny sposób poprawić ich funkcjonowanie. Miała to być czynność, której z jakiś powodów nie wykonują, ale dla własnego rozwoju jest niezwykle istotna. Czy jest coś, co mogliby robić codziennie przez kilkanaście minut, by diametralnie  zmieniło się ich życie? Mając świadomość, że każdy z nas ma do dyspozycji jednakową ilość czasu, zastanawiali się, dlaczego jedni osiągają spektakularne sukcesy, inni bezustannie narzekają na permanentny brak czasu? Uczniowie samodzielnie poszukiwali odpowiedzi i formułowali własne wnioski. 

Wszystkim naszym działaniom można przypisać dwie kategorie - pilność i ważność. Jedna związana jest z terminem, kalendarzem, konkretną datą wykonania. Druga z priorytetami i naszymi osobistymi celami. Niekoniecznie pilność i ważność są tożsame. Problem polega na tym, że zbyt często sprawy pilne są z powodu terminu uważane za ważne. To błąd, gdy sprawę terminową traktujemy automatycznie jako ważną. Z tego powodu na nich koncentrujemy naszą uwagę, tracimy czas i energię. Nie każda sprawa pilna jest z punktu widzenia naszych osobistych celów naszym priorytetem. Możemy przekonać się o tym w momentach, kiedy obowiązkowy udział w konferencjach, zebraniach, czy w prywatnych spotkaniach kwitujemy stwierdzeniem - szkoda było czasu. Takie sprawy należą do kategorii pilnych i nieważnych. Nauczyciele często wymieniają tutaj przedłużające się posiedzenia rad pedagogicznych. A uczniowie niektóre zajęcia. W ich życiu są jednak działania, które są jednocześnie pilne i ważne. Najczęściej jest to praca domowa odrabiana w ostatniej chwili, przygotowanie się dzień wcześniej do zapowiedzianego od dawna sprawdzianu. To pilność powoduje niepotrzebny stres. Nie służy to ani jakości naszej pracy, ani zdrowiu. Proste ćwiczenie pozwoliło uczniom zrozumieć, że o jakości ich życia nie decydują sprawy pilne, które są często przysłowiowym gaszeniem pożaru, ale działania z kategorii spraw ważnych i niepilnych. To czynności wymienione przez uczniów podczas ćwiczenia. Te, których nie wykonują, ale gdyby poświęcili im regularnie kilkanaście minut dziennie, ich funkcjonowanie byłoby dużo bardziej skuteczne. Uczniowie doszli do wniosku, że rezygnują z wielu spraw ważnych z powodu natłoku spraw terminowych. To oni wybierają. Ich osobiste decyzje i codzienne wybory, przekonania i system wartości decydują o tym, którym sprawom powiedzą: tak, a które zostaną przez nich zignorowane. Działania nie mające terminu są wypierane przez te, które mają kategorię pilności. Największym błędem uczniów jest utożsamianie spraw, które wymagają natychmiastowego działania z ważnymi. Zbyt często traktują sprawy pilne jako priorytetowe. 

Uporządkowanie działań według kategorii pilności i ważności pozwala stworzyć matrycę dla wszystkich naszych czynności. Działania z kategorii ważne i niepilne decydują o jakości życia, o sukcesach,  o satysfakcji i spełnieniu w całym życiu. Nie ulega wątpliwości, że przekładane na później odrabianie prac domowych, przygotowanie w ostatniej chwili do testu, czy konieczność wizyty u stomatologa, są  sprawami ważnymi i jednocześnie wymagającymi podjęcia natychmiastowych działań. Jednak nie byłyby pilnymi, gdyby ich nie odkładano w nieskończoność. Do spraw, które w wymierny sposób zmieniają nasze życie należą: planowanie, wcześniejsze przygotowanie do egzaminów, sprawdzianów, testów, a także pielęgnowanie przyjaźni, badania i wizyty kontrolne u lekarzy,  budowanie związków z rodziną i przyjaciółmi, a także prawdziwy relaks. Uczniowie wymieniają między innymi regularną naukę języków obcych, systematyczne czytanie, codzienne ćwiczenia. Tutaj realizujemy marzenia i rozwijamy talent. Niestety, sprawy te nie mają terminu, często nie są wpisywane do kalendarza i dlatego odkładane są na później. Mówimy sobie: od poniedziałku, jak tylko rozpoczną się wakacje, od nowego roku, zaraz po świętach. Najczęściej pozostaje to na poziomie deklaracji. Działa tutaj prosta zasada: sprawy zaniedbane, zignorowane i niezrealizowane w odpowiednim momencie stają się pilnymi. Do tego wywołują stres i życie w napięciu.Pojawiają się negatywne emocje, frustracja. Odbija się to na zdrowiu. Taka osoba jest wiecznie zagoniona i nie zawsze zdaje sobie sprawę, że w ten sposób zaniedbuje to, co jest dla niej ważne. To sprawy pilne, a nie nasze priorytety wypełniają jej kalendarz. Brakuje w nim miejsca na to, co naprawdę ważne.

Dzięki samodzielnej pracy metodą WebQuest uczniowie formułowali nie tylko wnioski, ale przede wszystkich przygotowali krótkie filmy, w których prezentują skuteczne metody zarządzania sobą w czasie. Przedstawiają metody planowania realizowane przez ludzi sukcesu. Badają ich styl pracy, podają te aspekty życia i osiągnięcia, które nie byłyby możliwe, gdyby „gasili” jedynie przysłowiowy pożar i koncentrowali się na sprawach z kategorii pilnych i ważnych. Sekret ludzi sukcesu polega na tym, że sukces buduje się tylko wówczas, gdy koncentrujemy się na sprawach, które nie mają terminu, ale w hierarchii naszych marzeń są na najwyższym poziomie. To od naszej indywidualnej decyzji zależeć będzie, czy znajdą one miejsce w naszym osobistym kalendarzu. Jak to zrobić? Odpowiedzią na postawione problemy są między innymi powstałe podczas zajęć uczniowskie materiały. 

czwartek, 27 grudnia 2012

Uczniowie mnie zaskoczyli. Zaskoczyli pozytywnie.


Jeżeli chcecie zaangażować swoich uczniów, to dajcie im coś ważnego do zrobienia. Nie wkurzajcie ich, ale pozwólcie działać, tworzyć i wyrażać siebie - usłyszałem tę radę na jednej z prezentacji znalezionej w internecie. Zapamiętałem i wykorzystuję, jak tylko mam taką możliwość! Moja ostatnia propozycja zajęć skierowana była do uczniów i dotyczyła - wydawałoby się ryzykownego tematu - sukcesu. Wykorzystałem w tym celu metodę WebQuest. Pracowali samodzielnie, choć wymagało to od nich ogromnej dyscypliny i mojej nieustannej kontroli procesu i reagowania w momentach, gdy tracili poczucie czasu. Tworzyli własną definicję sukcesu, pracowali nad poradnikiem dla swoich kolegów. Pięć godzin pracy w nowoczesnej przestrzeni inkubatora technologicznego. Zaaranżowali samodzielnie przestrzeń do swojej pracy. Dyskusja, film, praca nad artykułem i wreszcie stworzenie własnego newslettera. Do tego wywiady i docieranie do marzeń swoich kolegów. Ale też odkrywanie własnych. Na koniec publiczna prezentacja. O dziwo, sukces rozumieją bardzo podobnie, jak ja.