Paul Tough, amerykański dziennikarz zajmujący się edukacją, rozwojem dzieci i polityką społeczną, publicysta „New York Times Magazine” w przygotowanym dla Instytutu Obywatelskiego wywiadzie szuka odpowiedzi na kluczowe pytania dla edukacji. Pyta wprost, jakie umiejętności i doświadczenia prowadzą młodych ludzi do sukcesu, a jakie do porażek? Zastanawia się, czy edukacja współczesna jest wstanie sprostać najważniejszym wyzwaniom. Tym, co liczy się najbardziej w rozwoju młodych ludzi i każdego z nas jest właśnie charakter. On sprawia, że do nauki nie potrzeba nas namawiać. Dzięki niemu stajemy się odpowiedzialni za siebie, innych i własną karierę, dotrzymujemy obietnic, rozumiemy znaczenie we współczesnym świecie współzależności, jesteśmy uczciwi wobec samych siebie i innych. W ten sposób stajemy się wiarygodni, a to sprawia, że ludzie nam ufają. A to prawdziwy kapitał społeczny, którego brakuje w naszym społeczeństwie, a w systemie edukacji szczególnie.
Wiemy, że testy szkolne nie mierzą wszystkich niezbędnych dla młodego człowieka umiejętności. Nie udaje się w ten sposób określić całego szeregu zachowań, które psychologowie społeczni nazywają „charakterem”. To one mają ogromny wpływ na to, z jakim wynikiem kończymy szkołę, czy później dostajemy się do renomowanego gimnazjum, liceum i wreszcie na studia, a także czy jesteśmy potencjalnie wartościowym pracownikiem. Ważnym jest, aby zrozumieć, że sprawdzanie charakteru to nie to samo, co testowanie szkolnych umiejętności i wiedzy. Charakter kształtujemy w szkole powoli, systematycznie w oparciu o wspólnotę wartości podzielaną przez szkolną społeczność. Ważniejszym staje się w tym przypadku dla nauczyciela i ucznia praca nad jego doskonaleniem, niż przekazywanie jedynie wiedzy. Gdy uda nam się wykształcić u uczniów samodzielność, samokontrolę, odpowiedzialność, współpracę, właściwe modele komunikacji, zniknie wiele problemów, przed którymi staje dzisiejszy nauczyciel. A lista tych wyzwań jest długa. Obserwujemy wśród uczniów brak zaangażowania, postawy roszczeniowe, brak cierpliwości, niską etykę pracy, brak zainteresowań, kwestionowanie autorytetów, brak kultury uczenia się i kompetencji społecznych, deficyt uwagi oraz wszechobecną praktykę plagiatowania. Brakuje im po prostu charakteru!
Pomocą może okazać się program oddziaływań wychowawczych, który skoncentruje się na kształtowaniu charakteru. Ważnym jest, aby sukces rozumiany był w szkole jako działanie, a nie stan. Jeżeli uczniowie doświadczą konsekwencji swoich decyzji, kiedy będą mieli poczucie własnej wartości i staną się bardziej proaktywni, bez poczucia braku, wówczas zaczną świadomie żyć i działać nie tylko w kierunku własnego dobra, ale dobra wspólnego. Zacząć jednak musimy od siebie samych. Innego wyjścia nie mamy.
Utwórz swoją wizytówkę
3 komentarze:
Obecny system wzmacnia nijakość i dławi nauczycieli z charakterem. Potrzebny jest nauczyciel z charakterem, w szkole z charakterem, której dyrektor ma charakter.
Najtrudniej mają nietuzinkowi nauczyciele liceów. Muszą podporządkować się paradygmatowi wyników i procedurze przygotowania do matury.
To dziwne: nie wypada mówić, że miarą sukcesu i wartości człowieka są pieniądze. Ale godzimy się na mierzenie zawartości mózgu ucznia i określaniu jego wartości za pomocą testów i ocen liczbowych.
Potrzebny jest przewrót kopernikański w oświacie. Piszą o tym "wszyscy", piszę i ja na swoim blogu, na portalu http://www.osswiata.nq.pl./.
Zapraszam do odwiedzenia.
Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami
Wiesław Mariański
Panie Marianie, piszemy i mówimy o tym wszyscy. I Pan i ja robimy to od dawna. Szkoda, że tak niewiele z tego wynika. Musi być dopiero Kongres lub wypowiedzieć się jakiś Wielki Utytułowany Autorytet, najlepiej zagraniczny. Nie tracę nadziei, że i nasz głos zostanie kiedyś wysłuchany. Martwi mnie to, bo mówię o charakterze i absurdalności testów przynajmniej od 10 lat, a na blogu od jego powstania Z uwagą śledzę Pana bloga na stronach CEO. Dziękuję!
Pełna zgoda z tezą. Nie chcę powtarzać i truć banałów, ale przecież o taki banał jak "wartościowy człowiek" powinno chodzić w szkole. Chyba, że przestało to być w cenie, to przepraszam. Stworzyliśmy w szkole pewien system, który całkowicie odkleił się od rzeczywistości i służy...czemuś tam służy. Jako przyszły nauczyciel czuję się nieco przestraszony. Bo jakkolwiek by się nie starać wprowadzając do szkoły charakter i innowacyjność, system i tak krępuje ruchy... Życzę powodzenia w dalszym działaniu!
Prześlij komentarz